To Niemcy powinni nas się bać, a nie odwrotnie

Na ostatnich mistrzostwach Europy polscy piłkarze ręczni trafili do grupy ?śmierci?. Przyszło im rywalizować z takimi tuzami jak Francja, Serbia czy Rosja, ale zdołali awansować, walczyli nawet o półfinał i zajęli szóste miejsce. Teraz stają przed kolejnym wyzwaniem i aby zakwalifikować się do mistrzostw świata w Katarze, muszą pokonać Niemców.
Rozmowa z Bogusławem Trojanem*

Wiesław Pawłat: Nie da się ukryć, że los nas ostatnio specjalnie nie rozpieszcza...

Bogusław Trojan: To prawda, ale z drugiej strony jeśli Polacy toczą wyrównany bój z późniejszym mistrzem Europy Francją, ogrywają Rosję i Szwecję, to o czymś świadczy. My jesteśmy szóstym zespołem Starego Kontynentu, a Niemcy w ogóle się do tej imprezy nie zakwalifikowali, więc to oni powinni się bać nas, a nie odwrotnie. Oczywiście trzeba potraktować rywala z należytym szacunkiem i nie zapominać, że w Bundeslidze gra kwiat europejskiej piłki ręcznej, ale uważam, że nasza reprezentacja jest drużyną z dużym potencjałem i powinna sobie poradzić.

Wracając do niedawno zakończonych ME, to były głosy, że gdyby przed mistrzostwami ktoś zaproponował Polakom szóstą lokatę, to wzięliby ją w ciemno...

- Może i takie głosy były, ale jak to się mówi, w miarę jedzenia apetyt rośnie.

ME. Kiedyś u Szwedów terminował, teraz ich zatrzymał



Czyli pewien niedosyt pozostał.

- Rzeczywiście w kontekście tego, jak potoczył się turniej, można tak powiedzieć. My powinniśmy zająć w tej imprezie piąte miejsce, bo porażka z Islandią, z którą przez 59 minut prowadziliśmy, to wpadka. To się nie powinno zdarzyć. Rozmawiałem potem z kilkoma graczami i oni mieli tego świadomość. Myślę, że wyciągną z tego wnioski.

Który mecz w wykonaniu Polaków był w tym turnieju najlepszy?

- Zdecydowanie ze Szwecją. W tym spotkaniu dosłownie zmietliśmy rywali z parkietu. Znakomity - choć przegrany różnicą jednej bramki - był też mecz z Francją.



To jest Alinomania. Moda na Alinę Wojtas







Do najlepszej siódemki mistrzostw trafił Krzysztof Lijewski, kto jeszcze w polskim zespole zasłużył na wyróżnienie?

- Myślę, że odkryciem turnieju był Jakub Łucak. Skrzydłowy Chrobrego Głogów radził sobie świetnie. Według mnie jednak największą wartość stanowi zespół jako całość. Najlepszym tego przykładem jest wypowiedź Piotra Wyszomirskiego po tym, jak został MVP w meczu ze Szwecją, że wszystko zawdzięcza Sławkowi Szmalowi, z którym rywalizuje o miejsce w bramce. Tak rodzi się drużyna. Uważam, że w tym turnieju każdy zawodnik spełnił swoje zadanie.

Trener Michael Biegler nadal będzie prowadził kadrę?

- Tego nie wiem, ale na spotkaniu z prezesami klubów PGNiG Superligi, które odbędzie się niebawem, na pewno takie pytanie pod adresem prezesa związku Andrzeja Kraśnickiego padnie. Szefowie chcą wiedzieć, komu powierzają w kadrze swoich graczy.

W najbliższy weekend wracają do rozgrywek ligowych mężczyźni. W Lublinie mistrz Polski Vive Targi Kielce spotka się z Azotami Puławy. Będzie można obejrzeć na żywo wielu bohaterów ostatnich ME, bo szczególnie w zespole kieleckim gra plejada krajowych i międzynarodowych gwiazd. Mecz cieszy się olbrzymim zainteresowaniem - bilety idą jak świeże bułeczki, mimo że nie gra w nim drużyna lubelska. O czym to świadczy?

- Z pewnością o tym, że popularność tej dyscypliny po ostatnich występach na mistrzostwach świata kobiet, gdzie Polki zajęły czwarte miejsce, a także po mistrzostwach Europy mężczyzn rośnie i trzeba wyjść naprzeciwko zapotrzebowaniu kibiców. Przecież mecz naszej reprezentacji z Chorwatami obejrzało ponad sześć milionów telewidzów w Polsce. Tu trzeba wyrazić uznanie dla Azotów, które zgodziły się to spotkanie rozegrać w hali na Globusie, a także MOSiR-owi, za podjęcie się organizacji tego wydarzenia. Lubelscy fani mogą na co dzień oglądać występy mistrzyń Polski MKS Selgros, ale zmagań ligowych mężczyzn na takim poziomie jeszcze nigdy nie mieli okazji w Lublinie zobaczyć. Przecież przyjeżdża tu trzeci klubowy zespół świata, bo tak należy traktować trzecią pozycję Vive Targi w ubiegłorocznej Lidze Mistrzów. Zapowiada się wielka sportowa uczta, a jej dodatkowym smaczkiem będzie debiut na ławce trenerskiej kielczan wyśmienitego niegdyś zawodnika, a dziś trenera Tałanta Dujszebajewa. Tu nie będzie taryfy ulgowej, bo każdy zawodnik będzie się starał pokazać nowemu szkoleniowcowi z jak najlepszej strony.

* Bogusław Trojan jest członkiem zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce i komisarzem PGNiG Superligi