ME. Kiedyś u Szwedów terminował, teraz ich zatrzymał

Polacy przejechali się po Szwedach niczym walec. Był to najlepszy mecz drużyny trenera Michaela Bieglera na duńskich mistrzostwach Europy. MVP w zespole biało-czerwonych został bramkarz Piotr Wyszomirski. - To olbrzymi talent, nie tylko do piłki ręcznej, ale w ogóle do sportu - mówi Piotr Dropek, trener bramkarzy Azotów Puławy. - Myślę, że jeśli uprawiałby inną dyscyplinę też odnosiłby sukcesy.
* Rozmowa z Piotrem Dropkiem

Wiesław Pawłat: Piotrek Wyszomirski do meczu ze Szwecją praktycznie w tym turnieju nie grał. Wszedł, kiedy drużynienie szło i dosłownie zatrzymał Szwecję. Co się stało?

Piotr Dropek: W piłce ręcznej czasem tak bywa. Jak już mówiłem, Piotrek to szalenie utalentowany zawodnik, ale też bardzo otwarty i dociekliwy. On wszystko chce wiedzieć. Poza tym potrafi wyciągać wnioski i jest mocny psychicznie.

Właściwie przez całą seniorską karierę Wyszomirski był związany z Azotami...

- To prawda. W Polskiej ekstraklasie występował tylko w naszym klubie. Przyszedł do Puław z SMS Gdańsk w wieku 19 lat, tuż po maturze, a zaczynał swoją przygodę z piłką ręczną w UKS Wilanowia Wilanów.

W klubie też nie miał lekko, bo często siedział na ławce, gdyż miał bardzo groźnego rywala w osobie niezwykle doświadczonego byłego reprezentanta Polski Macieja Stęczniewskiego. Pewnie się sporo od niego nauczył...

- Rzeczywiście mieliśmy bardzo mocną parę bramkarzy. Zgadza się też, że Piotrek często był zmiennikiem, ale wynikało to po części z faktu, że przydarzyła mu się przykra kontuzja kręgosłupa, która utrudniała mu treningi na 100 procent. Zwykle jego niedyspozycja pojawiała się po powrotach ze zgrupowań bądź turniejów kadry, bo on jako człowiek szalenie ambitny nigdy nie odpuszczał. Z tego też względu występował w klubie mniej. My go potem leczyliśmy i znowu grał świetnie. Natomiast jeśli chodzi o wspólne treningi ze "Stenią", to na pewno dużo skorzystał, bo podpatrywał bardzo doświadczonego bramkarza, który w reprezentacji Polski rozegrał blisko sto spotkań. Występował także za granicą.

Czy to nie ironia losu, że Piotr jeździł do Szwecji na specjalne konsultacje bramkarskie, a teraz stał się dla zespołu Trzech Koron zaporą prawie nie do przejścia?

- Coś w tym jest. Piotrek ćwiczył w szwedzkiej Eskilstunie pod okiem słynnych reprezentantów Szwecji Cleasa Hellgrena i Tomasa Svenssona. Zresztą nie tylko on podnosił tam swoje umiejętności. Trenowali tam również Adam Malcher i Sławomir Szmal. Myślę, że wszyscy na tym sporo skorzystali, bo im więcej tego rodzaju kontaktów, tym więcej można się nauczyć. Zresztą ostatni wyczyn naszego bramkarza wyraźnie pokazuje, że warto inwestować w siebie, bo potem to procentuje

Czy według ciebie mecz ze Szwecją był najlepszym spotkaniem w dotychczasowej karierze Wyszomirskiego?

- Odpowiem tak - w kadrze był to jego zdecydowanie najlepszy występ, natomiast w lidze zdarzały mu się już takie mecze.

Jakie są największe atuty Piotrka?

- Przede wszystkim on ma olbrzymi talent ruchowy, doskonały refleks i potrafi przewidywać pewne zachowania rzucających, a nawet sprowokować ich do rzutu w to miejsce, gdzie on chce. Ma też świetne warunki fizyczne. Poza tym jest szalenie pracowity.

Po pięciu sezonach gry w Azotach Piotr pojechał grać na Węgry. Czy to był dobry ruch?

- Od jesieni 2012 roku Wyszomirski występuje w Csurgoi KK. To klasowa węgierska drużyna ze ścisłej czołówki, więc myślę, że tak. Natomiast wydaje mi się, że po meczu ze Szwecją trafił do notesów wielu trenerów w Europie i jego występy w jeszcze lepszym zespole są tylko kwestią czasu. Tym bardziej że jest graczem perspektywicznym, bo ma dopiero 26 lat.

Czy powalczymy w Danii o medal?

- Wszystko wyjaśni mecz z Chorwacją. Jego wynik przesądzi o tym, czy zagramy w półfinale tej imprezy. Mam nadzieję, że znowu ktoś w naszym zespole "odpali". Wcześniej byli to Mariusz Jurkiewicz i Jakub Łucak, następnie Sławek Szmal, potem Wyszomirski, więc idąc tym tropem teraz pora na kolejnego gracza. Natomiast bardzo równo w tym turnieju gra Krzysztof Lijewski. Ja jestem dobrej myśli i choć łatwo nie będzie, to wierzę, że do strefy medalowej dotrzemy.

* Piotr Dropek jest trenerem bramkarzy Azotów Puławy