Komisarz ligi: Chorzy tych ME oglądać nie powinni!

Wygląda na to, że polscy piłkarze ręczni na mistrzostwach Europy wyspecjalizowali się w horrorach. Praktycznie żaden z dotychczas rozegranych meczów nie miał spokojnego przebiegu. - To prawda - przyznaje Bogusław Trojan, który oglądał w Danii fazę grupową. - Można powiedzieć, że gramy falami, ale niech tam, byle skutecznie. Mecz Polska - Szwecja we wtorek o 20.15. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl.


* Rozmowa z Bogusławem Trojanem

Wiesław Pawłat: Wygraliśmy z Białorusią różnicą jednej bramki, wcześniej w ten sam sposób przegraliśmy z Serbią i Francją, z Rosją też do przerwy nie było dobrze. Czy te nerwówki to specjalność Polaków?

Bogusław Trojan: Powiem tak - chorzy tych mistrzostw oglądać nie powinni. Nie chcę nawet myśleć o tym, co im grozi. Natomiast gdyby to była polska specjalność, to ja nie wychodziłbym z siebie podczas każdego meczu, a przecież już trochę spotkań na najwyższym światowym poziomie w życiu widziałem.

Szczerze mówiąc, to od Białorusinów dostaliśmy prezent, bo to nasi wschodni sąsiedzi już byli w ogródku...

- Za ten wynik nasza kadra powinna pójść na kolanach do Częstochowy. A tak na poważnie, to Białorusini w ciągu trzech ostatnich minut przegrali wygrany mecz. Ale to już nie nasze zmartwienie, że Siergiej Rutenka i jego koledzy nie potrafili utrzymać przewagi. Natomiast my mieliśmy w swoich szeregach Mariusza Jurkiewicza, który zagrał doskonale.

Wygląda na to, że Polakom trudno utrzymać rytm gry przez całe spotkanie. Poza tym niektórzy zawodnicy jakby nie trafili z formą...

- Trudno się z tym nie zgodzić. Wynika to poniekąd z tego, że zespół jest w przebudowie. Trener Michael Biegler ma do dyspozycji kilku zawodników ogranych w największych imprezach na świecie, ale też i debiutantów. Motorem napędowym tej drużyny jest Jurkiewicz, który wiele sezonów spędził w hiszpańskiej ekstraklasie i gra bardzo nowocześnie. Jest skuteczny zarówno w obronie, jak i w ataku. To absolutnie kompletny zawodnik. Sądzę też, że spełniają swoją rolę dwaj gracze puławskich Azotów - Przemysław Krajewski i Michał Szyba, którzy potwierdzili, że ich powołanie było całkowicie słuszne. Podobnie zresztą jak skrzydłowego Chrobrego Głogów Jakuba Łucaka. Co do tych, którzy na razie zawodzą, to nie chcę się wypowiadać, bo turniej trwa i każdy z nich może jeszcze zostać bohaterem. A wracając do rytmu gry, z którym mamy niestety kłopoty, to nasz szkoleniowiec robi w trakcie meczu dużo zmian, ale z drugiej strony to dobrze, bo impreza jest długa i nie można szafować siłami graczy. Trzeba zachować ich jak najwięcej.

Czeka nas we wtorek mecz ze Szwecją. To bardzo trudny przeciwnik...

- Widziałem ich mecze na tych mistrzostwach. Jest to drużyna, która właśnie kończy proces przebudowy. Mamy ze Szwedami stare porachunki. Kiedyś wyeliminowaliśmy ich z igrzysk olimpijskich. Natomiast nie chciałbym powtórki meczu z mistrzostw Europy w 2012 roku, kiedy do przerwy przegrywaliśmy 9:20, ale potem szalona pogoń sprawiła, że mecz zakończył się remisem 29:29. Lepiej nie doprowadzać do takiej sytuacji, bo jak pisała nasza noblistka Wisława Szymborska, "nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy". Poza tym każde zwycięstwo ułatwia nam drogę do mistrzostw świata, które w 2015 roku odbędą się w Katarze, a będzie to także część kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Sądzę jednak, że nasi reprezentanci mogą nas pozytywnie zaskoczyć, i to nie tylko w potyczce ze Szwecją, ale także w następnym meczu - z Chorwacją.

Wyszliśmy z "grupy śmierci". Jak daleko zajdziemy?

- Oby jak najwyżej. Nie wykluczam nawet zdobycia medalu. Poza tym można powiedzieć, że gramy u siebie, bo mamy na parkiecie ósmego zawodnika, a są nim fantastyczni polscy kibice, którzy z całych sił dopingują na tym turnieju naszych reprezentantów. Muszę powiedzieć, że piłka ręczna to w Danii sport numer jeden. Najlepszym tego dowodem jest to, że w kraju liczącym niewiele ponad pięć milionów ludzi transmisję telewizyjną ostatniego meczu Duńczyków oglądało ponad dwa, a hala o pojemności 14 tys. miejsc była wypełniona po brzegi. Teraz też liczę, że doping Polaków tchnie w nasz zespół zwycięskiego ducha, choć kibiców szwedzkich też nie powinno zabraknąć, bo mają do Danii zdecydowanie bliżej od naszych. Mam jednak nadzieję, że i nasz zespół, i fani wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko.

* Bogusław Trojan jest członkiem zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce i komisarzem PGNiG Superligi.