Francję należy szanować, ale nie można się jej bać

Od porażki z Serbią zaczęli mistrzostwa Europy polscy piłkarze ręczni. - Szkoda, ale to już historia, bo teraz przed nami mecz z Francją - rywalem, którego należy szanować, lecz nie należy się go bać - dowodzi obserwujący turniej w Aarhus Bogusław Trojan.
* Rozmowa z Bogusławem Trojanem

Wiesław Pawłat: Inauguracja mistrzostw nie była udana - Polska przegrała jedną bramką z Serbią. Jaka jest teraz atmosfera w zespole?

Bogusław Trojan: Cóż... wydaje się, że nie najlepsza, bo Serbia była do pokonania. Popełniliśmy w tym meczu zbyt dużo błędów własnych. Poza tym nie wszystkie rozwiązania taktyczne były najszczęśliwsze. Zabrakło też spokoju w prowadzeniu drużyny. Natomiast nie mamy się co wstydzić występu dwóch graczy puławskich Azotów - Przemysława Krajewskiego i Michała Szyby. Szkoda tylko, że grali tak mało.

Do Krajewskiego były jednak pretensje o to, że na kilkanaście sekund przed końcem meczu, kiedy przegrywaliśmy jedną bramką miał piłkę, ale nie zdecydował się na rzut...

- Z tym się absolutnie nie zgadzam, bo Przemek został delikatnie mówiąc wsadzony na minę. Uważam, że w sytuacji, w której się znalazł nie miał najmniejszych szans na pokonanie bramkarza Serbów i słusznie oddał piłkę partnerom.

Francja natomiast zaczęła znakomicie. Czy po porażce z Serbami Polska się podniesie i zdoła z trójkolorowymi powalczyć?

- Myślę, że tak. Francuzi zagrali kapitalny mecz z Rosją, która zresztą też pokazała się z bardzo dobrej strony, niemniej jednak każde spotkanie jest inne. Trzeba do tego meczu podejść z szacunkiem dla przeciwnika, ale musimy się bić o jak najlepszy wynik. Tego spotkania nie można odpuścić. Przypomnę, że mistrzostwa Europy są najcięższym turniejem w piłce ręcznej, nic nie umniejszając igrzyskom olimpijskim i mistrzostwom świata. Po prostu na Starym Kontynencie jest najwyższy w tej dyscyplinie sportu poziom. Pewną przeszkodą mogą być kłopoty zdrowotne, bo nie są w pełni sił są obaj nasi obrotowi - Kamil Syprzak i Bartosz Jurecki, a w meczu z Serbią kontuzji nabawił się Robert Orzechowski, ale przeciwności losu potrafią też zahartować zespół.

Gramy w "grupie śmierci". Co trzeba zrobić, aby z niej wyjść?

- Przede wszystkim walczyć. Najpierw z Francją, a później z Rosją. Ja nadal uważam, że możemy grać o medale. Natomiast przy niekorzystnym splocie okoliczności może się stać tak, że po piątkowym meczu z Rosjanami nasza kadra wróci do domu. Wierzę jednak, że tak się nie stanie. Chcę też zwrócić uwagę, że nasza reprezentacja jest w przebudowie. Inna sprawa, czy ona nie trwa za długo, a jej koszty nie są za wysokie.

* Bogusław Trojan jest członkiem zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce i komisarzem PGNiG Superligi.