Szlagier dla faworyta. AZS UMCS nie dał rady liderowi

W sobotę koszykarki wicelidera I ligi AZS UMCS Lublin podejmowały przewodzący stawce MKK Siedlce. W starciu najlepszych dwóch drużyn nie zabrakło emocji, dramaturgii i walki - nawet w parterze. Zabrakło jedynie wygranej gospodyń.
Lubelskie akademiczki do meczu z MKK Siedlce podeszły z pełną wiarą w zwycięstwo. Wszak do tej pory we własnej hali były niepokonane i zamierzały tę serię kontynuować również w starciu z liderem.

Już na początku spotkania widać było wyraźnie, jak duży ciężar gatunkowy ma dla zawodniczek obu drużyn to spotkanie. W pierwszych minutach kibice oglądali mało skutecznych akcji, co było pokłosiem tego, że obie drużyny znały klasę przeciwniczek. Nie brakowało za to zażartej walki o każdą piłkę. Momentami przenosiła się ona nawet do parteru.

Pierwszą kwartę lublinianki wygrały 11:9, a na trybunach jeszcze bardziej urosła wiara w końcowy sukces. W dalszej fazie meczu lubelskiej drużynie przydarzył się kryzys. Lublinianki przez niemal pięć minut nie potrafiły oddać choćby jednego celnego rzutu. Mimo tego udało im się utrzymać co prawda minimalną, ale jednak, przewagę nad przeciwniczkami i na przerwę gospodynie zeszły prowadząc 24:22.

Po zmianie stron akademiczki z animuszem zaatakowały rywalki, co zaowocowało wypracowaniem przez moment nawet dziewięciu punktów przewagi. Jednak siedlczankom udało się wyjść z tej trudnej sytuacji i nieco zniwelować stratę. Przed ostatnią kwartą na tablicy widniał wynik 36:32 dla lublinianek. I wtedy stało się najgorsze. Zespół gości z szalejącym przy linii bocznej trenerem Todorem Mołłowem odrobił stratę. Co więcej, siedlczanki wyszły na prowadzenie. Na pięć minut przed końcową syreną prowadziły 44:42. Emocje udzielały się także trenerowi lublinianek Sławomirowi Depcie. Szkoleniowiec jak tylko potrafił motywował swoje zawodniczki do walki, nieustannie podpowiadając im jak należy rozgrywać poszczególne akcje. Niestety lider, który zwietrzył szansę na wygraną nie oddał prowadzenia do końca i ostatecznie mecz zakończył się trzypunktową porażką AZS UMCS 51:54. Dla lublinianek była to pierwsza przegrana przed własną publicznością w fazie zasadniczej.

Niedługo drugi etap gier

Lubelski zespół starciem z MKK Siedlce zakończył rozgrywki fazy zasadniczej. W następnej kolejce AZS UMCS będzie pauzować. Obecnie lublinianki mają na koncie 28 punktów i zajmują drugą pozycję w tabeli.

Po zakończeniu fazy zasadniczej rozpoczną się zmagania drugiego etapu rozgrywek. Cztery najlepsze zespoły tabeli grup A i B stworzą grupę walczącą o miejsca 1-8, pozostałe drużyny utworzą grupy terytorialne walczące o utrzymanie się. Następnie zostanie rozegrana faza play-off. Do ekstraklasy awansują dwie najlepsze drużyny.

AZS UMCS Lublin 51 (24)

MKK Siedlce 54 (22)

AZS UMCS: Antczak 10, Kotonowicz 9 (1), Furdak 8, Witkoś 6, Stanek 2 oraz Głocka 7, Kaczmarska 7 (1), Skrzecz 2, Łodygowska.

MKK: Urbaniak 19 (6), Mukosiej 11, Kopczyk 10 (2), Bibrzycka 3 (1), Salska 2 oraz Chaliburda 4, Dobrowolska 3 (1), Krzywoń 2.

Wyniki pozostałych spotkań: SMS PZKosz Łomianki - AZS Uniwersytet Gdański 77:58, AZS Uniwersytet Warszawski - Mon-Pol Płock 74:53, VBW GTK Gdynia - KKS Olsztyn 67:83 pauzował Baton Basket 25 Bydgoszcz.

Tabela I ligi

1. MKK Siedlce15301096-738
2. AZS UMCS Lublin16281045-911
3. AZS Uniwersytet Warszawski1527999-803
4. SMS PZKosz Łomianki1524917-823
5. KKS Olsztyn1523999-1063
6. VBW GTK Gdynia1521939-994
7. Mon-Pol Płock1519806-972
8. AZS Uniwersytet Gdański1516782-997
9. Baton Basket 25 Bydgoszcz1516860-1142
Powiedzieli po meczu

Todor Mołłow, trener MKK Siedlce

Wygrał dzisiaj zespół mocniejszy psychicznie, który w decydującej fazie meczu się odblokował. Oba zespoły na początku były bardzo spięte i nie grały tego co potrafią. W czwartej kwarcie wróciliśmy jednak z na właściwe tory. Dobra gra taktyczna i powrót skuteczności dały nam w Lublinie wygraną.

Sławomir Depta, trener AZS UMCS

Zabrakło nam do wygranej konsekwencji w obronie przy jednej zawodniczce. Marta Urbaniak "skaleczyła nas" za trzy punkty aż sześć razy na siedem rzutów, z tego bodaj cztery razy w ostatniej kwarcie. Popełniliśmy kilka razy ten sam błąd, mimo że podczas przerw mówiliśmy sobie, że musimy to poprawić. Bolesne bardzo jest to, że nie wyciągnęliśmy wniosków. W każdej kwarcie minimalnie powiększaliśmy sobie przewagę. Zabrakło nam dziś skuteczności i odporności psychicznej. Byliśmy bardzo zmotywowani, ale także mocno spięci. Szkoda tego meczu bo poza stratami w każdej statystyce to my byliśmy lepsi. Mam nadzieję, że zespół wyciągnie z tego spotkania wnioski i zmotywuje nas ono do jeszcze cięższej pracy.