Były napastnik z Bundesligi i znany trener szukali talentów w Lublinie

Spora grupa piłkarzy amatorów zaprezentowała w piątek swoje piłkarskie umiejętności podczas eliminacji do nowego Talent Show Piłkarski Diament. Napastników, bo to o nich chodziło, oceniał między innymi były gracz Bundesligi i reprezentacji Polski Andrzej Juskowiak.
Piłkarski Diament to nowo powstający Talent Show, w którym udział mogą wziąć piłkarze amatorzy w wieku od 18 do 24 lat. Ma on na celu znalezienie zawodnika z talentem piłkarskim, którego do tej pory nie odkrył żaden trener. Zawodnik, który zwycięży, podpisze profesjonalny kontrakt i otrzyma w nagrodę 50 tysięcy złotych.

Żeby móc wziąć udział w testach pod okiem byłego piłkarza VFL Wolfsburg Andrzeja Juskowiaka i Andrzeja Zamilskiego - trenera znanego z doskonałej pracy z młodzieżą, chętni musieli wypełnić ankietę zamieszczoną na stronie głównego sponsora imprezy - Bruk-Betu. - Z ankiety wybraliśmy sześćdziesiąt osób, niestety nie wszyscy zakwalifikowani zawodnicy zjawili się dziś w hali Globus - mówi organizator wydarzenia Piotr Laboga z Canal +. - Zainteresowanie w każdym mieście było spore, a ankieta zawierała w sobie punktację, o której kandydaci nie wiedzieli, i były przypadki nierzetelnych odpowiedzi. Takich chętnych po sprawdzeniu faktów odrzucaliśmy - opisuje.

Dośrodkowania z wyrzutni

Pytania dotyczyły zarówno danych poszczególnych zawodników i liczby strzelonych przez nich bramek w ostatnim czasie. Do tego spora ich część związana była z psychologią - mówi Laboga. - Przygotowywał je nasz ekspert z jury Paweł Habrat - znany psycholog sportu.

W fazie eliminacji we wszystkich miastach jury liczyło dwóch członków. W Lublinie zawodników oceniał trener Andrzej Zamilski i Andrzej Juskowiak, były napastnik Bundesligi, 39-krotny reprezentant Polski. Testy obejmowały kilka podstawowych zadań piłkarskich. Był slalom i strzały do małych bramek. Piłkarze musieli też zaprezentować umiejętność przyjęcia piłki tyłem do bramki i zakończenia akcji uderzeniem, a także strzałem na bramkę po dośrodkowaniu ze specjalnie przygotowanej wyrzutni piłek. - Spodziewałem się nieco innych ćwiczeń. Starałem się jednak jak najlepiej je wykonywać, ale nie wszystko mi wychodziło. Stres oczywiście zrobił swoje - powiedział 18-letni Paweł Gryta ze Sławina Lublin. - To bardzo fajny projekt. Uważam, że takich programów powinno być jak najwięcej - dodał.

W Lublinie poziom nie zachwycił

Mimo pozornie prostych ćwiczeń nie wszystkim zawodnikom udawało się w pełni poprawnie wykonywać poszczególnych ćwiczeń. Poziom był wyrównany, ale niestety nikt nie rzucił jurorów swoją postawą na kolana. - Niektórym uczestnikom aspirującym do miana piłkarskiego diamentu przygotowane przez nas zadania przysporzyły sporo kłopotów - mówi trener Andrzej Zamilski. - Patrząc na poczynania zawodników, u wielu z nich rzucał się w oczy spory brak techniki i nie trzeba było być ekspertem, by to zauważyć - krytycznie ocenił trener. Punktacja była bardzo złożona, a o ich zdobyciu decydowało wiele czynników, jak choćby dokładność wykonania, czas, celność itp.

- Solidny napastnik powinien umieć grać tyłem do bramki, a co najważniejsze, być skuteczny - powiedział Andrzej Juskowiak. - Do tego powinien szybko decydować się na strzał i idealnie przyjmować piłkę w polu karnym.

W niedzielę program przenosi się do Białegostoku, potem przyjdzie pora na Tarnów, Ostrów Wlkp., Grudziądz i Koszalin.

Dziesięciu zawodników, którzy przeszli eliminacje w Lublinie, poznamy w kwietniu, kiedy stacja Canal Plus sport wyemituje pierwszy odcinek.