Legia zagra na stadionie przy Krochmalnej. To nie żart

Mecz z Legią Warszawa na stadionie miejskim przy Krochmalnej jeszcze tej jesieni? Absurd, przecież Motor może spaść do trzeciej ligi i grać co najwyżej z Izolatorem Boguchwała. Otóż wcale nie! Na nowym stadionie może grać Górnik Łęczna. Niemal wszyscy są za
Przy Krochmalnej kosztem prawie 140 milionów złotych dobiega końca budowa stadionu miejskiego dla 15,5 tys. widzów. Zaprojektowany przez utytułowaną hiszpańską firmę architektoniczną stadion z krytymi trybunami, podgrzewaną murawą, sztucznym oświetleniem, lożami dla VIP-ów i całym zapleczem ma spełniać standardy najnowocześniejszych obiektów w Europie.

Stadion pusty, a wybory coraz bliżej

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że swoje mecze w pierwszej lidze będą tam grali piłkarze Motoru, którzy mając w perspektywie komplet widzów na trybunach, w końcu wygrzebią się z siermiężnej drugoligowej szarzyzny. Nic bardziej mylnego. Utrzymywany przez miasto klub wlecze się w ogonie tabeli i zamiast walczyć o awans, pewnie stoczy dramatyczną walkę o utrzymanie, by na nowym sezonie nie grać z teamami rodem z prowincjonalnej Sieniawy czy Starego Zamościa.

Nikt nie ma wątpliwości, że takie drużyny nie zapełnią trybun nowego stadionu. A trzeba pamiętać, że w listopadzie odbędą się wybory samorządowe, a opozycja widząc pusty, wzniesiony za miliony stadion, nie zostawi suchej nitki na ekipie prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. Warto dodać, że obiekt przy Krochmalnej, choć jeszcze nie powstał, wymieniany jest dziś, m.in. przez tygodnik "Polityka", w czołówce nietrafionych inwestycji unijnych.

Pomysł podsunęło życie, a właściwie...

Czyli jest poważny problem. O tym, kim zapełnić stadion, głowią się już urzędnicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który już został jego operatorem.

Jednak pomysł rozwiązania problemu podsuwa życie, a właściwie świetna forma piłkarzy Górnika Łęczna, którzy planowali spokojną walkę o środek pierwszoligowej tabeli (dla niewtajemniczonych powtórzę, że Motor gra w drugiej lidze). Tymczasem po rundzie jesiennej górnicy są liderem i głównym faworytem do awansu do... ekstraklasy.

Trzeba pamiętać, że kiedy team z Łęcznej po raz pierwszy wchodził do ekstraklasy, siedmiotysięczny, kameralny stadion Górnika pękał w szwach, zapełniony przede wszystkim przez głodnych prawdziwej piłki kibiców z Lublina. Kiedy Łęcznej przestało się wieść (wyszło na jaw, że klub jest umoczony w korupcję), stadion zaczął przytłaczać pustką. Tak jest zresztą do dziś, kiedy na mecze decydujące o awansie przychodzi co najwyżej półtora tysiąca ludzi.

Wybudowali most, ale co z rzeką

W lubelskim ratuszu w kuluarowych rozmowach coraz częściej można usłyszeć o ściągnięciu Górnika na Krochmalną. Prezydent Żuk unika konkretów, ale od czasu, kiedy piłkarze Motoru zawodzą, coraz częściej podkreśla, że nowy stadion jest obiektem miejskim, nie tylko dla Motoru. Czy dla Górnika? Tego oficjalnie nie wiadomo, ale jest oczywiste, że w przypadku awansu wizyta topowych polskich klubów (Legii Warszawa, Lecha Poznań czy Wisły Kraków) ściągnęłaby na Krochmalną komplet publiczności.

Entuzjazmu do takiego pomysłu nie kryje prezes MOSiR Zdzisław Hołysz: - Oczywiście, jesteśmy zainteresowani, aby na naszym stadionie odbywały się mecze grającego w ekstraklasie Górnika Łęczna. Szczególnie te z najmocniejszymi drużynami, bo stadion w Łęcznej może nie pomieścić wszystkich kibiców.

- W tej chwili jesteśmy w dość trudnej sytuacji, bo stadion wkrótce będzie gotowy, a produktu nie ma. To trochę tak, jakbyśmy wybudowali most, tylko rzeki nie było. Przy Krochmalnej co prawda chcemy organizować różnego rodzaju imprezy kulturalne, ale kibice oczekują przede wszystkim futbolu - tłumaczy prezes MOSiR. I dodaje: - Jeśli chodzi o kwestie finansowe dotyczące wynajmu stadionu, to zawsze można je negocjować. Myślę, że ten temat jest do przeskoczenia i obie strony byłyby zadowolone. Zresztą Górnik też powinien być zainteresowany, aby ich zespół oglądało jak najwięcej ludzi.

Niech sobie sami zapełniają trybuny

Artur Kapelko, prezes Górnika Łęczna, jest przesądny. - Poczekajmy, jeszcze nie awansowaliśmy - zastrzega kilkukrotnie w rozmowie z "Wyborczą".

O wiele bardziej rozmowny jest Paweł Sasin, jedna z gwiazd Górnika, w przeszłości piłkarz m.in. Lecha Poznań. - Osobiście uważam, że rozegranie 2-3 meczów w przypadku awansu Górnika do ekstraklasy na nowo wybudowanym stadionie w Lublinie to nie jest zły pomysł. Byłaby to bardzo dobra promocja zarówno dla samego Górnika, miasta Lublina, jak i całej Lubelszczyzny. Na pozostałe mecze w Łęcznej zapewne też zjawiałby się wtedy komplet publiczności. Przy dopingu gra się wspaniale, a kibiców trzeba szanować.

- Nasi najzagorzalsi kibice podeszliby raczej sceptycznie do tego pomysłu. Górnicy z Łęcznej też raczej nie zdecydowaliby się na przyjazd do Lublina na mecz. Dlatego życzę Motorowi, by sam w niedalekiej przyszłości był w stanie swoją dobrą grą zapełnić trybuny budowanego stadionu w Lublinie - studzi nastroje kapitan Górnika Łęczna Veljko Nikitović.

Serb ożenił się w Łęcznej i zamieszkał tam na stałe.