Komentuje mecze i wie, jak poprowadzić Motor

- Piłkarze promujący klub w centrach handlowych, wspólne karnety na sportowe wydarzenia w Lublinie, współpraca z klubem ekstraklasy - to tylko niektóre z propozycji, jakie w zeszłym roku złożył dziennikarz stacji Orange Sport Leszek Bartnicki, kandydując na prezesa Motoru
Bartnicki w listopadzie zeszłego roku stanął do konkursu na fotel prezesa Motoru Lublin. Przegrał z Tadeuszem Kuną, który po roku, po krytycznym artykule w Wyborczej zrezygnował z pełnionej funkcji , a klub znowu szuka prezesa.

Kontakty, ale nie tylko one

Leszek Bartnicki pochodzi z Lublina. Jest dziennikarzem w stacji Orange Sport. - Mimo że mieszkam w Warszawie, mocno identyfikuję się z Lubelszczyzną. Stając do konkursu, miałem nadzieję, że moja wiedza i nabyte poprzez pracę dziennikarza kontakty z piłkarzami, działaczami i trenerami mogłyby się przydać w rozwoju klubu - tłumaczy.

Ale to nie wszystkie argumenty, jakie przedstawił Bartnicki, starając się o posadę prezesa Motoru. Skończył ekonomię na KUL, a pracę magisterską poświęcił futbolowi. - Dotyczyła ona relacji marketingowych klubu piłkarskiego ze sponsorami. Tak się złożyło, że pracę pisałem w czasie, gdy Górnik Łęczna występował w piłkarskiej ekstraklasie. Nawet jeden rozdział w swojej pracy poświęciłem zespołowi z Łęcznej - wyznaje.

Piłkarze w centrach handlowych

Bartnicki miał bogatą wizję rozwoju klubu. - Za cel strategiczny postawiłem awans do I ligi w sezonie 2013/2014. Natomiast po przeniesieniu się na nowo budowany stadion przy ul. Krochmalnej w perspektywie dwóch, trzech lat Motor miał powalczyć o ekstraklasę. Dodatkowo chciałem, by o klubie zaczęto w mediach pisać pozytywnie, a nie tylko w złym kontekście - opowiada.

Dziennikarz zwrócił też uwagę na kwestię, która w lubelskim klubie od bardzo dawna jest na fatalnym poziomie. - Chodziło mi o rozwój marketingowy klubu. Zaproponowałem, by wzorem innych zespołów w Motorze odbywały się cykliczne konferencje prasowe. Chciałem też, żeby klub był obecny na uczelniach i w centrach handlowych. Skoro piłkarze Górnika mogą pojawić się w jednym z nich i zapraszać kibiców na mecze, to dlaczego nigdy nie robili tego piłkarze Motoru? Przecież w Lublinie jest bardzo duże zapotrzebowanie na piłkę - przekonuje Bartnicki.

Dziennikarz Orange Sport argumentuje, że poprawa rozpoznawalności marki Motor wpłynęłaby pozytywnie na pozyskanie sponsorów. - Motor miał współpracować z innymi lubelskimi klubami zarówno młodzieżowymi, jak i seniorskimi. Taka współpraca zaowocowałaby tym, że w przyszłości klub z Lublina miałby pierwszeństwo w pozyskiwaniu zdolnych piłkarzy - tłumaczy.

Bartnicki miał także inną ciekawą propozycję - Wpadłem na pomysł, żeby udostępnić kibicom wspólne karnety na poszczególne sportowe wydarzenia. Ludzie na jednym karnecie mogliby chodzić na Motor, ale też na żużel czy piłkę ręczną.

Stawiajmy na naszych!

Kluczowym elementem działań powinno być według pochodzącego z Lublina dziennikarza stawianie na graczy z regionu i nawiązanie współpracy z jednym z klubów ekstraklasy.

- Pamiętam, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej jako przykład podałem Ruch Chorzów i GKS Tychy. Niebiescy wypożyczali zawodników do GKS, by nabierali tam doświadczenia. Poza tym klub powinien stawiać na graczy z regionu. Kiedy trenerem Motoru był Ryszard Kuźma, dało to wymierny efekt w postaci awansu [w 2007 r. - red.]. Nawet przedstawiłem wtedy obszerną listę zawodników, którzy pochodzą z Lubelszczyzny, a dziś grają gdzie indziej, jak np. Mateusz Pogonowski (Warta Poznań), Dominik Budzyński (Radomiak) czy Piotr Darmochwał (Okocimski Brzesko). Dlaczego ci zawodnicy nie mogliby grać w Motorze? - pyta.

Na casting namówić się nie dam. Ale...

Dziennikarz wspomina też, że gdyby wybrano go ponad rok temu na prezesa Motoru, to z pewnością chciałby mieć wpływ na transfery do klubu. - Znam wielu piłkarzy i trenerów dzięki swojej pracy. I wiedziałbym od razu, że np. Ivana Udarevicia nie ma najmniejszego sensu ściągać do Lublina, bo jest w słabej formie i nie nadaje się do gry - mówi.

Czy Bartnicki dziś chciałby zostać prezesem Motoru? - Drugi raz do konkursu w formie castingu bym się już nie zgłosił. Ale gdyby ktoś zaprosił mnie na rozmowę, to na pewno bym nie odmówił - wyznaje.

Przypomnijmy, że rada nadzorcza Motoru Lublin podjęła decyzję, że o wyborze prezesa nie zadecyduje konkurs, tylko negocjacje z potencjalnymi kandydatami.

Leszek Bartnicki

Urodził się w 1982 roku w Lublinie. Jest absolwentem ekonomii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, którą ukończył w 2006 roku. Pierwszy tekst o tematyce sportowej opublikował w 2003 roku w "Tygodniku Kibica". Po studiach w 2006 roku trafił do stacji nSport. W czasie pracy w "ence" był jednocześnie szefem działu piłkarskiego w portalu sport24.pl. Po dwóch latach przeniósł się do Orange Sport. Komentuje tam mecze piłkarskie, przede wszystkim I ligi. Prowadzi m.in. program "Ani słowa o polityce" w którym porusza sportowe tematy w rozmowach z politykami.