Trojan: Tu nikt nie patrzy na zasługi. Polki mogą ograć Francję

Na rozgrywanych w Serbii mistrzostwach świata reprezentacja polskich piłkarek ręcznych pokonała Rumunię 31:29 i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata. To największe osiągnięcie Polek w tej imprezie od 35 lat. Mecz z Francją w środę o 17.30, relacja w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE
Rozmowa z Bogusławem Trojanem*

Wiesław Pawłat: Do tej pory Polki grały w mistrzostwach świata osiem razy. Przed czterdziestu laty zajęły piątą pozycję. Potem było już gorzej...

Bogusław Trojan: To prawda i myślę, że już najwyższy czas, aby to zmienić. Cieszę się, że sport jako sport nie umarł, czego dowodem jest nasze zwycięstwo nad faworyzowaną Rumunią.

Byłeś w Serbii i oglądałeś mecze Polek. Czy spodziewałeś się, że nasza reprezentacja upora się z Rumunkami?

- Szczerze mówiąc, nic na to nie wskazywało. Obserwowałem spotkania grupowe między innymi z byłym trenerem kadry narodowej Zygfrydem Kuchtą i stwierdziliśmy, że żadnych cudów w naszej grze nie było. Nawet po pierwszej połowie potyczki z Rumunkami, którą przegraliśmy czterema bramkami, trudno było się spodziewać w naszej grze jakiejś totalnej metamorfozy.

A jednak ta nastąpiła...

- I bardzo się z tego cieszę. Kluczem do zwycięstwa była gra w obronie. Nasze zawodniczki pokazały, że naprawdę potrafią. Zresztą muszę powiedzieć, że od pierwszego meczu z Paragwajem było widać w tym elemencie progres. Najlepszym tego przykładem jest mecz z Norwegią, który wprawdzie przegraliśmy, ale okazało się, że aktualne jeszcze mistrzynie świata, które zwykle rzucają 30 procent swoich bramek z szybkiej kontry, tym razem nie były w stanie tego zrobić. Po prostu błyskawiczne powroty naszych zawodniczek i dobra gra w obronie im to uniemożliwiły. Inna sprawa, że zagraliśmy słabo w ataku i to zadecydowało o naszej porażce, ale przegraliśmy po walce. Nikt nie odpuszczał.

Najgorsze są ładne porażki.

- Dlatego fantastycznie się stało, że uporaliśmy się z Rumunkami. Nasz zespół pokazał, że naprawdę tworzy zgrany kolektyw. Znakomicie w drugiej części meczu zagrała Alina Wojtas. Rozgrywająca lubelskiego MKS Selgros zaczęła trafiać tak, jak tylko ona potrafi, i została uznana za najlepszą zawodniczkę spotkania. Świetnie wypadła skrzydłowa Kinga Grzyb, a także środkowa Patrycja Kulwińska, no i kilka ważnych piłek odbiła bramkarka Małgorzata Gapska. Ten mecz też udowodnił, że można wygrać z każdym.

Czy teraz drużyna prowadzona przez duńskiego trenera Kima Rasmussena będzie miała łatwiej?

- Jeśli chodzi o przyszłość, to pewnie tak. Warto przypomnieć, jak zaczął się marsz w górę naszej męskiej reprezentacji, która też miała za sobą długi okres niepowodzeń. Przed sześciu laty zdołali wyjść z grupy, a potem drużyna trenera Bogdana Wenty wdarła się przebojem do światowej czołówki i stawała na podium w największych imprezach.

Nasz zespół jest teraz na fali, czy zdoła w ćwierćfinale uporać się z Francją?

- Wprawdzie Francuzki bronią tytułu wicemistrza świata, ale ten turniej pokazał, że nikt tu na dawne zasługi nie patrzy. Myślę, że Polki są w stanie pokonać w środę utytułowane rywalki. Byłby to największy sukces w historii żeńskiej piłki ręcznej i chciałbym to obejrzeć na żywo, więc być może przyjdzie mi wrócić do Serbii.

* Bogusław Trojan jest członkiem zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce i komisarzem PGNiG Superligi.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone