Orliki dla 35-latków. "Dzieciakom zostaje lansik na fejsbuczku"

- Jak z polską piłką ma być dobrze, skoro popołudniami na orlikach widzę zamiast dzieciaków otłuszczonych 35-latków, którzy przyszli sobie pokopać? - powiedział "Gazecie" Veljko Nikitović, Serb i kapitan piłkarzy Górnika Łęczna. Na forum wywołał burzę.
Rozmowę z Nikitoviciem na Gazeta.pl opublikowaliśmy w ostatnią niedzielę. Na pytanie o kiepską kondycję polskiej piłki odparł, że jedną z przyczyn zapaści są pozamykane dla dzieciaków orliki Rozgrzała forum (lublin.gazeta.pl) niemal do czerwoności, dzieląc internautów na zwolenników i przeciwników tezy piłkarza Górnika. Oto kilka opinii:

Winni rodzice, bo trzymają dzieci w domach

* 4v: - Jako "35-latek", choć nieotłuszczony, poczułem się trochę dotknięty. A w komentarzach piszecie, że jesteśmy "ostatnim pokoleniem"? Nie, tak źle nie jest. Wiele razy widziałem wypowiedzi ludzi o dekadę młodszych... No, chyba że ich też zaliczymy jeszcze pod "nasze pokolenie". Dzieciaki chodziły na boisko, póki nie upowszechnił się internet, a więc gdzieś do 2005 roku. Zresztą to nie tylko wina internetu. Rodzice trzymają dzieci w domach, "bo pedofile, bo narkotyki, bo piwo i papierosy". Trochę przesadzają, a trochę w tym racji jest. Gorsze, że dzieciakom nic nie dają w zamian, co najwyżej lansik na fejsbuczku im zostaje albo pierdylion kursów salsy, języka eskimoskiego oraz jazdy na dziku na oklep.

A orliki? Wykorzystywane przez dorosłych. W najlepszym razie dzieciaki przyjdą się polansować deską i bucikami nowymi (z deską chodzą "pod rękę", bo "wypada być skejtem i dziewczyny na to lecą"). W rocznikach 98-99 już zdecydowanie przeważają dzieciaki zepsute i zniszczone, nie tylko brakiem "kultury fizycznej", ale kultury jakiejkolwiek;

* oyayebye: - A wiesz co, kolo [Nikitoivić - red.] ma rację. Mieszkam niedaleko takiego boiska i widzę stale tych samych "dziadków": kopiących gałę. Znam mnóstwo dzieciaków, które - zamiast wyjść na dwór - to siedzą przy komputerach, gdzie strzelają, strzelają i strzelają. Przyczyna gdzieś na pewno istnieje. Jeszcze coś. Zobacz, ilu obcokrajowców gra w polskiej tzw. ekstraklasie (to chyba jakiś żart). Kluby pozbywają się trampkarzy czy juniorów, a kupują jakichś miernych kopaczy z zagranicy.

Winni trenerzy, to porażka

* niewinna: - Uważam, że mamy również beznadziejne kadry, które trenują młodzież. Znam osobiście dwóch trenerów, którzy osobowościowo to po prostu porażka. Nieraz wypowiadali się w tonie: "Boże, jaka to robota użerać się z tymi bachorami na boisku, no, ale kto mnie do innej roboty przyjmie?". To mówił oczywiście synalek starszego trenera bardzo zaangażowanego w swoją pracę. Z takimi wychowawcami nasza młodzież daleko nie zajedzie, bo nie czuje ducha. I ta jego wiecznie zblazowana mina, jak wracał z boiska... Żeby nie było, ma dwóch kolegów w tym samym typie osobowościowym i społecznym (synalek kogoś tam, który się męczy z młodzieżą, no, ale fucha jest) i wypowiadali się niejednokrotnie w tym samym tonie. No, to o co chodzi? Dziwicie się? Co taki pozer jest w stanie przekazać młodzieży? Mówię o wychowaniu w duchu sportowej rywalizacji. Bez odbioru :-)

* Isr44: - Po co to oburzenie, przecież on nie krytykuje tych 35-latków. Stwierdza tylko fakty, że polska młodzież siedzi przed komputerem, a sport uprawiają trochę starsi. Dlaczego większość rozumie to dosłownie jak atak na tych, co grają? Tu nie o to chodzi. Sam mam tyle lat i się z nim zgadzam.

* thorgallpl: - Te tabuny 35-latków wciąż uganiających się za piłką to bardzo często zmarnowane talenty piłkarskie. Im nawet teraz, kiedy mają setki różnych spraw na głowie, wciąż chce się biegać i niejednokrotnie mają dużo lepszą wydolność i technikę niż wyżelowani chłopcy z niby-profesjonalnych klubów piłkarskich, gdzie 16-letni gówniarz zarabia tysiące złotych ;)

Asfalt w strupach

* KAZIO007: - Ci "otłuszczeni 35-latkowie" to ostatnie pokolenie pamiętające fajne wuefy i samorobne boiska składające się z jednej bramki i grubego na niej broniącego - który teraz nawet nie załapywałby się na nadwagę, ale wtedy był po prostu gruby w porównaniu z resztą, za bramką walnięte rowery, podstawowy środek lokomocji od komunii, poodzierane kolana, łokcie i siniaki nie świadczyły o przemocy domowej, tylko o fantastycznej zabawie na drzewach, asfalt w strupach był trofeum pechowego kolarza, na horyzoncie mam czterdziestkę i - tak pisząc - poczułem się strasznie staro, jakby to wszystko było w innym kraju, w innym życiu...

* on1950: - A kopało się też przed lekcjami, w przerwach, były piłki z papieru oklejone taśmą, po 2 stronach korytarza zabudowane kaloryfery z "dziurami na dole". I się grało. Ilość zabranych piłek przez nauczycieli szła w setki.

* zipp84: - Ci 30-latkowie należą do pokolenia, które jako dzieci toczyło piłkarskie boje na okolicznych klepiskach do później nocy, nieraz przypłacając to laniem od rodziców. Oni korzystają z tego, czym ich dzieci nie są zainteresowane. Problemem polskiej piłki nie są kochający ten sport 30-latkowie, tylko leśne dziadki, dla których ujednolicony system szkolenia dzieci i młodzieży oraz specjaliści z zagranicy to jakiś ekstrawagancki koszmar.

* delivered: - Kiedyś nie było komputerów i komórek, a w TV nie było niczego ciekawego. A dzisiaj? Dopóki zajęcia WF w Polsce będzie się traktować jak przedmiot niepoważny i zapchajdziurę pomiędzy lekcjami, dopóty młodzież będzie miała sport w głębokim poważaniu. Dla naszych polityków ważniejsza jest religia, która z punktu widzenia przyszłości tego kraju jest bezwartościowa.

* boul81: - Dokładnie - grało się na ziemi albo asfalcie, jeździło na rowerach nad jezioro jak tylko temperatura wody przekraczała 16 stopni, a co jest teraz - są orliki, są baseny, a młodzież i tak woli siedzieć na portalach społecznościowych... Taka jest prawda, że wieczorami na orlikach czy salach gimnastycznych większość ludzi to pokolenie 30+ i niech ten piłkarzyna się z tego nie śmieje, bo ja nie widzę w tym nic śmiesznego, tylko raczej smutny obraz upadku kultury fizycznej w naszym kraju.