Horror w końcówce. Wikana Start nie zatrzymała lidera

Niezwykle dramatyczny był mecz I-ligowych koszykarzy Wikany Start z MOSiR Krosno. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, którą jednak lublinianie minimalnie przegrali. - Walka trwała do samego końca. O wyniku zadecydowały niuanse. My zrobiliśmy trochę więcej błędów niż rywale i ponieśliśmy porażkę - podsumował Michał Sikora, rozgrywający Wikany Start.
Zespół z Krosna jest rewelacją tegorocznych rozgrywek. Drużyna trenera Duszana Radovicia, który zresztą jest doskonale znany lubelskim kibicom z racji niegdysiejszych występów właśnie w Starcie, przyjechała nad Bystrzycę jako ekipa niepokonana. Lublinianie zamierzali jednak przerwać świetną passę krośnian i przystąpili do tego meczu mocno zmotywowani. Może nawet za mocno, bo pierwsze minuty w wykonaniu zespołu trenera Dominika Derwisza były bardzo nerwowe. Wystarczy powiedzieć, że pierwsze punkty gospodarze zdobyli dopiero w czwartej minucie gry, kiedy MOSiR miał już ich na koncie pięć. Niemoc przełamał Patryk Pełka, który pokazał, że po urazie sprzed tygodnia, kiedy to prosto z parkietu pojechał do szpitala, nie ma już śladu. Goście jednak zwiększali przewagę i w pewnym momencie prowadzili już 12:2. Potem koszykarze Wikany Start przystąpili do odrabiania start głównie za sprawą Kamila Michalskiego, który dał dobrą zmianę. Pierwszą kwartę wygrał jednak MOSiR 20:13. Kolejna odsłona miała zdecydowanie korzystniejszy przebieg dla gospodarzy, którzy systematycznie odrabiali straty i po celnym rzucie wolnym Michalskiego doprowadzili do remisu (20:20). Wprawdzie krośnianie znów zdołali odskoczyć, ale na przerwę schodzili z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem (30:29).

Po zmianie stron walka była nadal bardzo zacięta, choć minimalnie wygrywali goście. Po trzeciej części meczu ciężko było typować zwycięzcę. Wszystko wskazywało na to, że o losach spotkania przesądzi czwarta kwarta. Początkowo prowadzili w niej krośnianie, ale po trafieniu Alana Czujkowskiego za trzy punkty lublinianie objęli pierwsze w tym meczu prowadzenie (46:45). Niezwykle dramatyczna była końcówka tej części gry. W poczynania obu zespołów wkradła się duża nerwowość i obie drużyny popełniały błędy. Na 5,5 sekundy przed ostatnią syreną - po rzucie Marcela Wilczka - Wikana Start prowadziła 55:53. Niestety, lublinianie nie zdołali utrzymać tego prowadzenia. Goście doprowadzili do wyrównania i do wyłonienia zwycięzcy konieczna była dogrywka. Wynik z niej najczęściej oscylował wokół remisu. Kiedy po trafieniu Michała Sikory na nieco ponad dwie sekundy przed końcem było 62:62 wszystko wskazywało na to, że konieczna będzie jeszcze jedna dogrywka. Okazało się jednak, że po czasie wziętym przez Radovicia Wojciech Pisarczyk rzutem z dziesiątego metra równo z ostatnią syreną zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, a także sprawił, że krośnianie nadal są zespołem niepokonanym. - Wprawdzie końcowa akcja nie zakończyła się tak, jak była rozrysowana, ale na szczęście trafiłem - mówił po meczu zawodnik. - Jednak, gdyby doszło do kolejnej dogrywki, myślę, że to my byśmy wygrali. Było to dla nas jedno z najtrudniejszych spotkań do tej pory. Wikana Start ma bardzo ciekawy zespół, choć wypadł jej ze składu kontuzjowany Sebastian Szymański.

Wikana Start Lublin 62

MOSiR Krosno 65

Kwarty: 13:20, 16:10, 10:11, 16:14, 7:10

Wikana Start: Wilczek 15, Pełka 10, Mordzak 9 (1), Sikora 5, Szawarski 1 oraz Michalski 13 (1), Czujkowski 5 (1), Kowalski 4.

MOSiR: Pisarczyk 16 (2), Salamonik 16 (2), Oczkowicz 10 (2), Malczyk 9 (1), Grochowski 2 oraz Adamczewski 3 (1), Fraś 6, Musijowski 3, Bogdanowicz, Wyka.