Dramatyczny mecz w Puławach, ale z happy endem

Po niesłychanie zaciętym spotkaniu piłkarze ręczni Azotów pokonali na własnym parkiecie Górnika Zabrze. Puławianie byli lepsi o jedną bramkę.
Było to spotkanie zaległe PGNiG Superligi, gdyż oba zespoły w minioną sobotę walczyły w rozgrywkach Challenge Cup. Zarówno puławianie, którzy mierzyli się w Turcji z Il Özel Idare, jak i Ślązacy rywalizujący z belgijską Initią Hasselt bez problemów wygrali swoje spotkania. W środę już tak łatwo nie było. Oba zespoły prezentują zbliżoną klasę, więc i mecz był niezwykle wyrównany. Gospodarze przystąpili do tej potyczki bez kontuzjowanego Michała Szyby. Spotkanie zaczęło się dla Azotów nie najlepiej, bo po pięciu minutach spotkania przegrywali 1:5. Bardzo skuteczny w tym okresie był Bartłomiej Tomczak. W zasadzie przez większą część pierwszej połowy utrzymywał się taki dystans. Szczególnie dawał się we znaki Azotom Mariusz Jurasik. Do przerwy zabrzanie wygrywali 21:18.

Po zmianie stron gospodarze przystąpili do odrabiania strat. W głównej roli wystąpił Jan Sobol. Czeski skrzydłowy w pierwszych dziesięciu minutach drugiej odsłony zaaplikował Ślązakom aż sześć goli, a u zabrzan coś się w ataku zacięło. Puławianie najpierw odrobili straty, a potem wyszli na dwu-trzybramkowe prowadzenie i starali się je utrzymać do końca spotkania. Górnik nie zamierzał jednak rezygnować, a niezwykle skutecznie w tym okresie grał Michał Kubisztal, który raz za razem trafiał do bramki Azotów. Na trzy minuty przed ostatnią syreną przewaga gospodarzy stopniała do jednego gola (34:33). Na szczęście udało się puławianom dowieźć zwycięstwo do końca. - Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo to był niezwykle ważny dla nas mecz. Swój kunszt trenerski wykazał Bogdan Kowalczyk, który znakomicie rozwiązał taktycznie to spotkanie i udowodnił, że Polska myśl szkoleniowa wcale nie jest gorsza od skandynawskiej, czego doświadczył w Puławach Patrik Liljestrand - mówi Grzegorz Piekarczyk, wiceprezes Azotów. - W naszym zespole świetny mecz rozegrał litewski bramkarz Vilius Rasimas, któremu dzielnie sekundowali Jan Sobol, Marko Tarabochia i Rafal Przybylski. Teraz czeka nas rewanż z Il Özel Idare. Turków podejmiemy już w sobotę.

Azoty Puławy 35 (18)

Górnik Zabrze 34 (21)

Azoty: Stęczniewski, Grzybowski, Rasimas - Sobol 10, Przybylski 7, Krajewski 5, Tarabochia 5, Babicz 3, Jankowski 2, Kus 2, Skrabania 1, Ćwikiliński, Masłowski, Łyżwa, Tylutki.

Górnik: Banisz, Kornecki - Kubisztal 12, Jurasik 7, Orzechowski 5, Kandora 3, Tomczak 3, Kuchczyński 2, Nat 1, Twardo 1, Bushkou, Niedośpiał, Stodtko.

Kary: Azoty - 12 min, Górnik - 8 min.

Sędziowali: Marek Baranowski (Warszawa) i Bogdan Lemanowicz (Łąck)

Widzów: 700.



W drugim zaległym meczu Gwardia Opole uległa Vive Targi Kielce 20:35



Tabela PGNiG Superligi





1. Vive Targi Kielce1020359-262
2. Orlen Wisła Płock1018338-265
3. Pogoń Szczecin1015330-298
4. Azoty Puławy1012313-311
5. Górnik Zabrze1011311-284
6. Chrobry Głogów1010289-304
7. MMTS Kwidzyn108297-312
8. Stal Mielec107310-318
9. Zagłębie Lubin107296-447
10. Gwardia Opole105264-303
11. KPR Legionowo104262-312
12. Piotrkowianin Piotrków Tryb.103290-343