Grzegorz Bonin: "W Łęcznej poczułem radość z gry"

Górnik Łęczna zaczął sezon od dwóch porażek i był ostatni w tabeli. Wtedy trener Jurij Szatałow uspokajał, że z czasem drużyna zacznie grać lepiej i punkty przyjdą. Do końca roku Górnik nazbierał ich tyle, że do wiosny będzie liderem I ligi. Jednym z autorów tego sukcesu jest Grzegorz Bonin - zawodnik, który dwa razy awansował do ekstraklasy i rozegrał w niej 174 spotkania, strzelając 18 bramek.
Rozmowa z Grzegorzem Boninem, piłkarzem Górnika Łęczna, lidera I ligi



Bartosz Surman: Jesteście liderem zaplecza T-Mobile Ekstraklasy. Z jakimi myślami przychodził pan do Łęcznej? Miał pan za sobą ciężki okres w Zabrzu i chyba chciał pan udowodnić kilku niedowiarkom, że potrafi pan grać w piłkę na najwyższym poziomie.

Grzegorz Bonin: Przede wszystkim przyszedłem do Górnika z takim nastawieniem, żeby poczuć znowu radość z gry. Ostatnio zmieniałem kluby co pół roku i wymagano ode mnie cudów. Tymczasem funkcjonować musi zespół, a ja w tym zespole też muszę się odnajdywać. I właśnie w Łęcznej mi się to udało, choć początki były różne. Drużyna budowana była już w trakcie sezonu. Myślę, że i tak z kolegami zrobiliśmy bardzo dużo jak na czas, w jakim drużyna się docierała. Chwała nam za to i zobaczymy, co będzie dalej. Na razie jesteśmy na półmetku, ale póki co jest na pewno bardzo dobrze.

Strzelił pan kilka ważnych bramek, zaliczył sporą liczbę udanych występów. Choćby w ostatnim meczu, gdy przeprowadził pan znakomity rajd zakończony asystą. Chyba jest pan zadowolony z dotychczasowego pobytu w Łęcznej?

- Tak, zdecydowanie. Szkoda, że ta runda się dla nas kończy. Ale z drugiej strony lepiej zakończyć ją dobrym akcentem i mieć spokojną zimę, tak więc bardzo się z tego cieszymy. Myślę, że przez większość rundy prezentowałem się dobrze, tak że miejmy nadzieję, że wiosna będzie równie udana.

Sergiusz Prusak powiedział, że atmosfera w drużynie jest fantastyczna. Jest pan w stanie dzisiaj zadeklarować, że Górnik wiosną będzie ostro walczyć o awans do T-Mobile Ekstraklasy?

- Stać nas na to, aczkolwiek ta liga jest specyficzna i tak naprawdę niuanse decydują o tym, czy jest się na górze, czy na dole tabeli. Przez zdecydowaną większość jesieni wykazywaliśmy się konsekwencją w grze. Naszym dużym atutem było to, że nie popełnialiśmy głupich błędów. A w końcówce rundy gra wychodziła nam coraz lepiej. Wiadomo, że każde zwycięstwo nakręca. A deklaracje zaprezentujemy tylko poprzez boisko i każdy kolejny mecz. Bo gadać można dużo, a przed nami jeszcze wiele spotkań do rozegrania. Sam dwa razy wchodziłem do ekstraklasy i z doświadczenia wiem, że naprawdę nie jest to łatwe. Runda wiosenna będzie dla nas dwa razy trudniejsza.

Początki meczów w waszym wykonaniu często bywały nerwowe. Co powiedział wam trener Szatałow, że od spotkania ze Stomilem znacznie spokojniej zaczęliście rozgrywać piłkę i budować akcje?

- Jak już mówiłem, każda wygrana nakręca zespół. W kadrze mamy doświadczonych piłkarzy, ale też młodych zawodników, może nieco mniej ogranych. A każdy rozegrany mecz procentuje. Kiedy drużyna jest na fali i zdobywa kolejne punkty, każdemu jest łatwiej. Na początku rundy też zaczęliśmy nieźle grać w piłkę, ale przytrafiały nam się błędy. Traciliśmy w głupi sposób bramki i przez to nie punktowaliśmy. Z czasem udało nam się te mankamenty wyeliminować.