Sport.pl

Leszek Maria Rouppert - człowiek orkiestra

Krótka piłka. Felieton Wiesława Pawłata
Przed niespełna trzema laty zmarł Leszek Maria Rouppert. Był świetnym koszykarzem. Jako mały chłopak z wielką uwagą śledziłem Jego wyczyny na parkiecie, bo przyciągał wzrok jak magnes. Grał niesłychanie elegancko i był ostoją I-ligowego wówczas (dzisiejsza ekstraklasa) lubelskiego Startu, a potem występował przez wiele sezonów w AZS. Śmiało można Go też nazwać "człowiekiem orkiestrą", bo na wielu polach odnosił sukcesy. Aż trudno mi zliczyć Jego wszystkie funkcje - był m.in. prezesem Zarządu Głównego AZS, wiceprezesem Polskiego Związku Koszykówki, członkiem Komitetu Olimpijskiego, a także wieloletnim prezesem Lubelskiego Związku Koszykówki. Do tego miał doktorat z prawa i był trenerem. W ostatnich latach poświęcił się maxikoszykówce i z reprezentacją Polski weteranów osiągnął wiele sukcesów. W sobotę odbędzie się trzeci już Jego memoriał - najbardziej uroczysty, bo w hali im. Zdzisława Niedzieli, której przez wiele lat był szefem, zostanie odsłonięta poświęcona Mu tablica pamiątkowa. Natomiast turniej uświetnią ci, których prowadził do nieomal ostatnich swoich dni - reprezentacyjni weterani. Oni o Nim pamiętają i przyjadą z całego kraju, aby zagrać dla swego trenera.