Skandal na meczu Motoru. "Precz z komuną" podczas minuty ciszy

Kibole Motoru Lublin nie uszanowali minuty ciszy ku pamięci Tadeusza Mazowieckiego, wykrzykując skandaliczne hasła. Dalej będą wchodzić na mecze, a klub nie będzie ich ścigał, bo zamierza "wykazać się mądrością"
W niedzielę wszystkie sportowe wydarzenia poprzedzone były minutą ciszy w hołdzie dla premiera Tadeusza Mazowieckiego, który zmarł 28 października.



Klub nie da kibolowi satysfakcji

W Lublinie podczas meczu pamięci tej jednak nie uszanowano. Kibole lubelskiego Motoru, co ciekawe, wspólnie z grupą "fanów" Olimpii Elbląg, na komunikat spikera zareagowali śpiewami "Precz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę" i "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści". Wyraźnie zakłopotany tą sytuacją arbiter skrócił więc uroczystość i po kilkudziesięciu sekundach gwizdkiem zaprosił zawodników do gry.

Zachowanie kiboli ostro skrytykował już prezydent Lublina Krzysztof Żuk: - To całkowicie niegodne. W polskiej tradycji i kulturze o osobach zmarłych mówi się dobrze albo wcale. Ja swój szacunek dla premiera Tadeusza Mazowieckiego podkreślałem wielokrotnie. W niedzielę nie uczestniczyłem w żadnej imprezie sportowej właśnie z powodu żałoby narodowej. To oczywiste, że zwrócę zarządowi klubu uwagę na ten niegodny incydent. O czyjejkolwiek odpowiedzialności trudno jednak mówić, skoro nie doszło do złamania prawa.

Przypomnijmy, że w ostatnim roku miasto na dofinansowanie klubu wydało już około 1,5 mln zł.

Prezes Motoru Tadeusz Kuna: - Jestem oburzony zachowaniem tych ludzi. Muszę jednak powiedzieć, że klub nie może brać pełnej odpowiedzialności za zachowanie wszystkich ludzi na stadionie. Tym bardziej że przy braku stowarzyszenia kibiców nie ma osoby wyznaczonej do współpracy.

"Gazeta": - Na stadionie jest monitoring. Może przekażecie nagrania policji?

Kuna: - Monitoringiem zarządza Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji i policja musiałaby się do niego o to zwrócić.

- Sam klub nie będzie chciał zakazać tym mężczyznom wstępu na mecze?

- Nie chcemy dawać im satysfakcji i pokazywać, że poświęcamy im nasz czas. Musimy się wykazać mądrością.

Sprawa "Starucha"

Jesienią 2009 r. w dniu śmierci współwłaściciela Legii Jana Wejcherta (drugim jest Mariusz Walter) kibole na stadionie w Warszawie zaczęli krzyczeć: "Jeszcze jeden". Na podstawie zapisu monitoringu ustalono, że okrzyk zaintonował Piotr S., pseudonim "Staruch". W efekcie klub nałożył na niego zakaz stadionowy.

Zobacz także
  • Mecz bokserski na Lubliniance Kawa w samolocie, piknik nad Bystrzycą. Lublin, jakiego już nie ma [zdjęcia]