Górnik wygrywa ważny mecz i jest na trzecim miejscu

Piłkarze Górnika Łęczna pokonali w niedzielę na swoim boisku Olimpię Elbląg 2:1. Dzięki temu zwycięstwu zespół trenera Jurija Szatałowa nadal znajduje się na trzecim miejscu w tabeli I ligi i walczy o awans do T-Mobile Ekstraklasy.
Spotkanie dwóch czołowych ekip pierwszej ligi stało na niezłym poziomie, choć kibice na pewno liczyli na więcej strzałów i bramek, zwłaszcza w pierwszej połowie. Ta była jednak dominacją taktyki i rozsądku nad żywiołowością. Obie ekipy starały długo utrzymywać się przy piłce i wywalczyć przewagę w środku boiska. Tego bliżej byli gospodarze, ale to Olimpia jako pierwsza mogła wyjść na prowadzenie. W 21. minucie po dobrej akcji grudziądzan w sytuacji sam na sam z Sergiuszem Prusakiem znalazł się Adam Cieśliński, ale źle przyjął piłkę i w ostatniej chwili swoją ekipę uratował Paweł Sasin, wybijając futbolówkę na rzut rożny.

Górnicy pierwszą klarowną sytuację stworzyli sobie tuż przed przerwą i od razu zamienili ją na bramkę. Na lewej stronie boiska piłkę dostał Grzegorz Bonin, który wycofał ją do wbiegających w pole karne Olimpii partnerów, a tam mierzonym strzałem umieścił ją w siatce Sasin. Dzięki temu łęcznianie, choć nie zachwycili, na przerwę zeszli z dobrym rezultatem.

W drugiej połowie trener Jurij Szatałow zdecydował się na wpuszczenie na boisko nominalnego napastnika, bo przez pierwsze 45 minut w ataku biegał Paweł Zawistowski. Wobec tego na placu gry za Juliena Tadrowskiego (także ustawionego na niezwykłej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika) pojawił się Łukasz Zwoliński. To dało efekt już po dziesięciu minutach, gdy to właśnie Zwoliński po kolejnym dobrym podaniu Bonina strzelił na 2:0.

Wydawało się zatem, że Górnik ma już spotkanie pod kontrolą i wystarczy tylko dopilnować korzystnego rezultatu, by na koniec cieszyć się z trzech punktów. Kilkadziesiąt sekund po stracie gola spory błąd popełnił jednak Maciej Szmatiuk, który wystawił piłkę niepilnowanemu Piotrowi Ruszkulowi, a ten nie dał szans Prusakowi i zrobiło się 2:1.

Po stracie gola gospodarze przestali grać w piłkę i całkowicie oddali pole rywalom. Olimpia natomiast poczuła szansę na zdobycie punktów i coraz śmielej nacierała. Na szczęście dla łęcznian grudziądzianom brakowało skutecznego wykończenia akcji, choć podopieczni trenera Tomasza Kafarskiego mieli kilka dobrych okazji. Ostatecznie jednak trzy punkty zdobył Górnik, dzięki czemu zachował miejsce w czubie ligowej tabeli i nadal realnie może myśleć o awansie do T-Mobile Ekstraklasy.

Górnik Łęczna 2 (1)

Bramki: Sasin (43.) Zwoliński (55.)

Olimpia Grudziądz 1 (0)

Bramka: Ruszkul (56.)

Górnik: Prusak - Sasin, Szmatiuk Ż, Kalkowski, Mraz - Nikitović, Tadrowski Ż (46. Zwoliński Ż) - Szałachowski (81. Kozacuks), Nowak, Bonin (71. Niedziela) - Zawistowski Ż.

Olimpia Grudziądz: Fabiniak - Woźniak Ż (90. Frańczak), Piter-Bucko, Łabędzki Ż , Pisarczuk (81. Bielawski) - Kłus, Smoliński, Gawęcki Ż, Rogalski (74. Zabłocki) - Cieśliński - Ruszkul Ż.

Sędziował: Sebastian Tarnowski (Wrocław)



Pozostałe wyniki 15. kolejki: Dolcan - Kolejarz 1:1, Flota - GKS 1:1, Miedź - Termalica 2:0, Sandecja - Wisła 2:2, GKS Katowice - Stomil 2:1, Arka - Chojniczanka 3:2, Energetyk ROW - Puszcza 0:1, Okocimski - GKS Tychy 0:0.

Tabela I ligi:

1. GKS Bełchatów 15 28 23-12

2. GKS Katowice 15 28 22-16

3. Górnik Łęczna 15 26 19-12

4. Arka Gdynia 15 24 24-15

5. Dolcan Ząbki 15 23 26-20

6. Olimpia Grudziądz 15 23 18-23

7. Wisła Płock 15 23 17-16

8. Miedź Legnica 15 21 22-14

9. Kolejarz Stróże 15 19 15-15

10. Sandecja Nowy Sącz 15 19 14-20

11. Chojniczanka Chojnice 15 18 15-15

12. Termalica Bruk-Bet Nieciecza 15 17 16-18

13. GKS Tychy 15 17 13-24

14. Energetyk ROW Rybnik 15 16 20-20

15. Flota Świnoujście 15 16 11-18

16. Stomil Olsztyn 15 15 15-17

17. Okocimski KS Brzesko 15 15 12-20

18. Puszcza Niepołomice 15 13 17-24