Sport.pl

Jak nie teraz, to kiedy? Mistrz Polski w końcu wygra w Lidze Mistrzów?

Przed szczypiornistkami MKS Selgros czwarte spotkanie w fazie grupowej Ligi Mistrzyń. W niedzielę lublinianki podejmować będą wicemistrza Węgier FTC Rail Cargo Hungaria. Czy mistrzynie Polski w końcu zdołają ugrać coś w europejskiej elicie? Relacja na żywo w niedzielę od 17 na lublin.sport.pl.
Trzy mecze i trzy porażki - to dotychczasowy bilans meczów MKS Selgros w Lidze Mistrzów. Co gorsza tylko w jednym spotkaniu lublinianki nawiązały walkę z rywalkami, ale w ostatecznym rozrachunku i tak przegrały z duńskim FC Midtjylland 24:25. W dwóch pozostałych meczach były bezradne i poległy najpierw w Podgoricy z Buducnostią 19:31, a dwa tygodnie temu w Dabas pod Budapesztem z FTC 25:40.

Na Węgrzech MKS praktycznie nie podjął walki z rywalkami, a jedyną zawodniczką, która nie zawiodła była Alina Wojtas, zdobywczyni 11 bramek. Pozostałe piłkarki spisały się poniżej oczekiwań, bo choć na zwycięstwo nikt tak naprawdę nie liczył, to porażka w tak słabym stylu nie przystoi mistrzyniom Polski. Podobnego zdania był zresztą zarząd klubu, który po meczu z FTC postanowił zwolnić trenera Edwarda Jankowskiego. Jego miejsce zajęła dotychczasowa asystentka Sabina Włodek, która w roli pierwszego szkoleniowca zadebiutowała w ostatnią środę w wygranym meczu ligowym z AZS Energą Koszalin.

Czy w Champions League efekt "nowej miotły" także zadziała pozytywnie na lublinianki? Z pewnością jest na to szansa, bo mecz z Węgierkami to chyba najlepszy moment do powalczenia o punkty w LM. FTC to zespół łatwiejszy do ogrania niż Buducnost, z którą MKS zagra u siebie za tydzień. Na koniec rozgrywek grupowych Polki wybiorą się do Danii i tam na zdobycz nie ma co liczyć. By jednak marzyć o choćby remisie, zespół z Lublina musi znacząco poprawić swoją grę.

- Trzeba postawić na agresywną obronę, bo można wtedy wyrwać przeciwnikowi kilka piłek czy utrudnić mu rzuty, i dzięki temu wyprowadzać kontrataki. Na Węgrzech FTC rzuciło nam 40 bramek, więc trudno z tego coś było skontrować. Z całą pewnością nie możemy zagrać tak w obronie jak w pierwszym meczu, bo to w ogóle nie funkcjonowało. Musimy też szukać rzutu z drugiej linii i stąd w środę szansę gry dostała Alesia Mihdaliova, bo chciałam zobaczyć, jak to będzie wyglądać. Zobaczymy jednak jak mecz będzie się układał i adekwatnie do tego będziemy próbowali różnych roszad - mówi trener Włodek.

Do samego początku spotkania będą ważyć się losy Weroniki Gawlik. Bramkarka MKS od kilku tygodni ma problem z kolanem i ostatnio nie grała. Jest jednak szansa, że w niedzielę wspomoże już swoje koleżanki.

Co ciekawe mecz z FTC ma dla MKS wymiar symboliczny. To właśnie ekipa z Budapesztu była ostatnim rywalem zespołu z Lublina w Lidze Mistrzów przed powrotem mistrzyń Polski do elity w tym sezonie. 22 lutego 2004 roku ówczesna Bystrzyca Lublin przegrała na swoim parkiecie z FTC 27:28. Tamto spotkanie pamiętają doskonale dwie zawodniczki z obecnego składu MKS Selgros - Małgorzata Majerek oraz Małgorzata Rola. W meczu z FTC zagrała też wówczas Sabina Włodek. W niedzielę znowu zmierzy się z Madziarkami, ale tym razem już w innej roli.

Początek niedzielnego meczu w hali Globus o 17.15. Relacja na żywo na lublin.sport.pl.