Polki przegrały kluczowy mecz el. do ME. Na własne życzenie

Reprezentacja polskich szczypiornistek przegrała w Lublinie z Czechami w meczu eliminacji do mistrzostw Europy 2014. Po dwóch spotkaniach biało-czerwone nie mają na swoim koncie ani jednego punktu i są w bardzo trudnej sytuacji w grupie.
W wypełnionej po brzegi hali Globus, przy dopingu ponad czterech tysięcy kibiców Polki rozpoczęły spotkanie od mocnego uderzenia. Po kilku minutach podopieczne trenera Kima Rasmussena prowadziły już 4:0 i wszystko wskazywało na to, że odniosą łatwe zwycięstwo. Czeszki jednak dość szybko wróciły do gry, głównie dzięki dobrej dyspozycji Barbory Ranikovej w bramce oraz Ivety Luzumowej w ataku.

Ofensywa była za to największym mankamentem Polek. W pewnym momencie gospodynie przestały sobie radzić w ataku, nawet w dobrych, często stuprocentowych sytuacjach do zdobycia goli. Do przerwy było już remisowo - 9:9.

Początek drugiej odsłony spotkania to doskonały moment Czeszek. Zespół naszych południowych sąsiadów szybko odskoczył na trzy bramki, wykorzystując głównie nieporadność Polek. Te nadal nie były w stanie pokonać Ranikovej, a momentami wyglądało to wręcz tak, jakby to bramkarka francuskiego Metz była ich głównym celem.

Biało-czerwonym w końcu udało się przełamać niemoc i zaczęły niwelować straty. Po golu Małgorzaty Stasiak było już nawet 17:16 dla Polski, ale końcówka należała do Czeszek. W ostatnich minutach zespół Rasmussena nie miał już szans na zwycięstwo i ostatecznie przegrał 19:22.

- Zrobiłyśmy dzisiaj z bramkarki Czech mistrzynię świata i to jest tylko i wyłącznie nasza zasługa - mówiła po meczu rozgrywająca Karolina Semeniuk-Olchawa. - Nie rozumiałyśmy się dzisiaj i nie czułyśmy wzajemnie w ataku. Nie wykorzystywałyśmy tez dobrych sytuacji, stąd ten wynik.

- Mieliśmy przed tym meczem mnóstwo szacunku dla polskiej drużyny, która niedawno ograła Szwecję w play-off do mistrzostw świata. Dlatego dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwi z wygranej, ale te eliminacje nie są jeszcze rozstrzygnięte. Wszystko rozwiąże się w drugim meczu pomiędzy nami - podsumował Jan Basny, szkoleniowiec Czeszek.

- Szkoda, że zawiedliśmy dzisiaj tylu fantastycznych ludzi na trybunach, bo atmosfera była naprawdę fantastyczna. Uwierzcie mi jednak, że nie ma w tym momencie bardziej rozczarowanych ludzi niż ja i moja drużyna - stwierdził po spotkaniu trener Rasmussen.



Polska 19 (9)

Czechy 22 (9)



Polska - Wysokińska, Gapska - Stachowska 5, Grzyb 3, Wojtas 3, Szwed- Orneborg 2, Kulwińska 2, Jochymek 1, Migała 1, Semeniuk 1, Niedźwiedź, Koniuszaniec, Kudłacz, Byzdra.

Czechy: Ranikova - Luzumova 9, Kutlvasrova 4, Knedlikova 2, Vitkova 2, Sterbova 2, Chrenkova 1, Crhova 1, Salcakova 1, Selucka, Martinkova, Hrbkova.



Kary: Czechy - 2 min. Polska 4 min.



Sędziowali: Evgenij Zotin i Nikołaj Volodkov (Rosja)

Widzów: 4300 (komplet)

W drugim spotkaniu Portugalia - Czarnogóra 24:29

Tabela gr. 3





1. Czechy2457-39
2. Czarnogóra2454-45
3. Polska2040-47
4. Portugalia2044-64