Ogranie przez Polskę Czeszek kluczem do awansu

W niedzielę w lubelskiej hali Globus reprezentacja polskich piłkarek ręcznych zagra z Czeszkami. Dla obu ekip może to być najważniejsze spotkanie eliminacji Euro 2014.
W grupie 3. oprócz Polek i Czeszek rywalizują jeszcze Czarnogóra i Portugalia. Po losowaniu wyraźnym faworytem był zespół z Bałkanów - obecny mistrz Europy oraz wicemistrz olimpijski. O drugie, premiowane awansem miejsce miały walczyć Polki i Czeszki. Pierwsza kolejka niejako potwierdziła tę tezę. Biało-czerwone przegrały w Podgoricy 21:25, a Czeszki gładko ograły u siebie Portugalię 35:20.

Polki, mimo porażki, zaprezentowały się w Czarnogórze bardzo dobrze. Przez pierwszych 30 minut podopieczne trenera Kima Rasmussena walczyły z gospodyniami jak równy z równym i do przerwy był remis 11:11. Nasza reprezentacja przespała jednak początek drugiej połowy i pozwoliła odskoczyć rywalkom na kilka bramek, co okazało się decydujące w kontekście końcowego wyniku. Kibice mogą być jednak z Polek dumni, bo jeszcze kilka lat temu nasza reprezentacja w meczach z czołowymi europejskimi drużynami nie miała najmniejszych szans, a przegrywać "udawało" nam się nawet ze średniakami.

Nasze niedzielne rywalki to zespół zdecydowanie słabszy od Czarnogóry. Ekipa zza naszej południowej granicy co prawda rywalizowała w ostatnich mistrzostwach Europy, ale bez sukcesów, bo zajęła w nich dopiero 12. miejsce, wygrywając zaledwie jedno spotkanie - z Ukrainą. Podobnie jak Polki, Czeszki w grudniu zagrają na mistrzostwach świata, bo w fazie play-off eliminacji pokonały Islandię.

Kobieca reprezentacja Czech w swoich szeregach nie ma takiej gwiazdy, jaką wśród mężczyzn jest Filip Jicha. Większość zawodniczek na co dzień gra w macierzystej lidze, a wyjątkiem są Barbora Ranikova z francuskiego Metz oraz Iveta Luzumova z niemieckiego Thüringer HC.

Polki nie mają się zatem czego obawiać, zwłaszcza że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zrobiły olbrzymie postępy. Trener Rasmussen potrafił uporządkować grę kadry i wykorzystać do maksimum indywidualne umiejętności zawodniczek. To pod jego wodzą w kadrze wybiły się Alina Wojtas, Patrycja Kulwińska czy Karolina Szwed-Orneborg. Duński szkoleniowiec umiejętnie połączył młodość z doświadczeniem, bo nadal ważne dla zespołu są Karolina Kudłacz czy Iwona Niedźwiedź. Teraz mogą już jednak liczyć na wsparcie koleżanek.

Przed meczami eliminacyjnymi problemem były tylko kontuzje dwóch podstawowych bramkarek - Weroniki Gawlik i Moniki Maliczkiewicz, ale powołane w ich miejsce Anna Wysokińska (znana lepiej, zwłaszcza w Lublinie pod panieńskim nazwiskiem Baranowska) oraz Małgorzata Gapska nie zawodzą.

Niedzielna potyczka będzie bardzo ważna w kontekście awansu na Euro. Polki muszą zwyciężyć, by zapewnić sobie komfort gry w kolejnych spotkaniach i nie stać pod ścianą. Czeszki przyjadą do Lublina zmobilizowane i podbudowane wysoką wygraną nad Portugalią. Zapowiadają się duże emocje.

Początek niedzielnego meczu o godzinie 17.30. Bilet normalny kosztuje 20 zł, a ulgowy 10.

Relacja na żywo w niedzielę od 17.20 na lublin.sport.pl

Kadra u prezydenta i w szkole

W piątek o godz. 12 z reprezentantkami Polski spotka się w ratuszu prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Natomiast o godz. 13 kadrowiczki odwiedzą Zespół Szkół nr 5 przy ul. Elsnera, gdzie odbędzie się kolejny "Piątek ze szczypiorniakiem".