Kibice chcą igrzysk. W piłkarskich może pomóc prezes Boniek

Felieton Wiesława Pawłata
Ostatnie wydarzenia sportowe w naszym mieście wyraźnie pokazały, jak głodni są lublinianie oglądania imprez na wysokim poziomie. Zaczęli koszykarze turniejem przed mistrzostwami Europy. Przed dwoma tygodniami hala na Globusie była wypełniona nieomal po brzegi, a nie grała przecież żadna drużyna z Lublina ani z naszego regionu. Spotkali się siatkarze mistrza Polski - Asseco Resovii Rzeszów z trzecią drużyną w kraju Jastrzębskim Węglem, a mecz uświetnił 60. urodziny genialnego zawodnika - mistrza świata i złotego medalisty olimpijskiego Tomasza Wójtowicza. Okazuje się, że choć od lat nie mamy na Lubelszczyźnie ani zespołów w najwyższej klasie, ani tym bardziej tak wybitnych graczy, takie spotkania przyciągają jak magnes. Przed tygodniem rozegrano kolejne zawody - tym razem żużlowe. Polska spotkała się z drużyną mistrzów świata. Podobnie jak przed laty, kiedy lubelski speedway osiągał największe sukcesy, i tym razem stadion był pełny, choć wystartował tylko jeden lublinianin - i to w drodze wyjątku. Kibice bawili się jednak świetnie, oglądając popisy żużlowych gwiazd, których w roli menedżera prowadził do boju legendarny Hans Nielsen, były zresztą zawodnik Motoru Lublin. Niebawem czeka nas następna impreza - tym razem piłki ręcznej, w której reprezentantki Polski zmierzą się z Czeszkami. Mam nadzieję, że publiczność też nie zawiedzie, bo ta dyscyplina sportu od lat - za sprawą mistrzyń kraju MKS - jest wizytówką naszego miasta.

Chciałbym jednak zauważyć, że gdybyśmy nie mieli hali na Globusie, takie zawody nigdy nie trafiłyby do naszego miasta. Przecież wcześniej przez lata całe duże imprezy omijały nas szerokim łukiem. Po prostu nie było warunków do ich organizacji. Teraz już są, więc możemy być gospodarzami zawodów najwyższej rangi, jak choćby tegoroczny Puchar Świata w karate tradycyjnym.

Podobnej szansy upatruję w nowym stadionie, który w przyszłym roku ma zostać oddany do użytku. Na przekór malkontentom myślę, że znacznie ożywi on futbolowe wydarzenia w regionie. Wprawdzie pierwsza reprezentacja meczów o punkty tu rozgrywać nie będzie, ale spotkanie towarzyskie owszem, a przecież są także kadry młodzieżowe i juniorskie, które na Krochmalnej mogą grać z powodzeniem, o czym zresztą mówił prezes PZPN Zbigniew Boniek podczas wizytowania budowy stadionu. Oczywiście nie tracę też nadziei, że w najbliższych latach piłkarze Motoru zagrają przynajmniej w pierwszej lidze.