Piękna seria Górnika przerwana. Najgorszy mecz w rundzie

Pierwszoligowy Górnik Łęczna w niedzielę przegrał w lidze po raz pierwszy od trzeciego sierpnia. Pogromcą ekipy z Lubelszczyzny został Energetyk ROW Rybnik, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Od początku meczu to Energetyk był stroną przeważającą. Podopieczni Ryszarda Wieczorka panowali w środku pola, co może dziwić, patrząc na skład personalny łęczyńskiej drugiej linii, którą bez przesady można nazwać najlepszą w pierwszej lidze. Tym razem jednak pomocnicy Górnika nie mieli najlepszego dnia. Być może wynikało to z faktu, że ostatni mecz ligowy zielono-czarni rozegrali dwa tygodnie temu. W poprzedniej kolejce łęcznianie pauzowali, ponieważ ich rywale z Arki Gdynia cierpieli na zatrucie pokarmowe.

Mimo przewagi Energetyk nie stworzył sobie klarownych sytuacji do otworzenia wyniku. To Górnik w 38. minucie miał najlepszą sytuację w pierwszej połowie. Piłkę w polu karnym dość niespodziewanie otrzymał Grzegorz Bonin. Skrzydłowy dość długo zwlekał ze strzałem i w końcu zdecydował się wycofać futbolówkę do wbiegającego w szesnastkę Pawła Sasina. Obrońca z Łęcznej strzelił mocno, ale minimalnie niecelnie. W końcówce pierwszej połowy GKS zaczął wreszcie grać nieco lepiej, co dawało łęczyńskim kibicom nadzieję na dobry wynik w drugiej odsłonie spotkania.

W 47. minucie ROW powinien prowadzić 1:0, ale stuprocentową sytuację zmarnował Daniel Feruga. Piłkarz z Rybnika najpierw świetnie wykorzystał błąd dwójki stoperów Górnika, znalazł się w polu karnym sam na sam z Sergiuszem Prusakiem, bramkarz leżał już na ziemi... ale Feruga nie trafił w bramkę! Niemal dziesięć minut później gospodarze mieli kolejną doskonałą szansę na objęcie prowadzenia. Długą piłkę na wolne pole z własnej połowy otrzymał Mateusz Szatkowski, który wygrał biegowy pojedynek z defensorami Górnika. Wprowadzony po przerwie napastnik Energetyka został jednak świetnie powstrzymany przez Sergiusza Prusaka. W kolejnych minutach utrzymywała się przewaga ROW-u, ale podobnie jak w pierwszej połowie, w drugiej części meczu żaden z rybniczan nie mógł trafić do bramki GKS. Upór w atakach opłacił się jednak w ostatnich minutach meczu. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym, w którym piłka odbijała się od zawodników niczym bilardowa kula, ostatecznie przejął ją Mariusz Muszalik i dokładnym strzałem pokonał bezradnego tym razem Prusaka. Ostatecznie więc po najsłabszym meczu w tym sezonie w ich wykonaniu piłkarze Górnika przegrali z Energetykiem 0:1.





Energetyk ROW Rybnik 1 (0)

Muszalik (87.)



Górnik Łęczna 0



Energetyk: Kajzer - Krotofil, Grolik, Szary Ż, Kutarba - Jary (72. Nowacki), Muszalik Ż, Kurzawa, Kostecki, Feruga (64. Gładkowski) - Cisse (46. Szatkowski).



Górnik: Prusak - Sasin, Szmatiuk, Tadrowski, Mraz Ż - Bonin (67. Kozacuks), Nikitović, Nowak, Zawistowski, Szałachowski (77. Niedziela) - Zwoliński (78. Paluch).



Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)