Rozgrywająca MKS: Jestem przekonana, że wystarczy nam sił

W sobotę MKS Lublin wygrał we własnej hali ze Startem Elbląg 40:32. Wysoki wynik pokazuje, że lublinianki są niezwykle mocne w ataku, ale wciąż muszą jeszcze popracować nad gra w obronie przed zbliżającymi się bardzo trudnymi starciami w lidze i europejskich pucharach. - Mam nadzieję, że już w kolejnym meczu zagramy w obronie dużo lepiej - mówi w rozmowie z portalem lublin.sport.pl Marta Gęga, która do MKS dołączyła w tym sezonie.


Piotr Masierak: Za MKS w tym sezonie są trzy spotkania ligowe zakończone trzema wygranymi. W sobotnim meczu pokonałyście Start Elbląg, który przez wielu jest uważany za czarnego konia tegorocznych rozgrywek. Pokazałyście tą wygraną, że będziecie rozdawać karty w lidze?



Marta Gęga: Jesteśmy mistrzyniami Polski, uczestniczkami ligi Mistrzyń, więc takie spotkania nie powinny sprawiać nam większego problemu. Powinny one pokazywać nam, na jakim poziomie jesteśmy.



W meczu ze Startem wszystkich zdziwił niezwykle wysoki wynik. 40 rzuconych bramek to na pewno sukces, ale z drugiej strony strata 32 chwały nie przynosi...



Piłka ręczna jest grą błędów, a w ostatnich latach robi się coraz szybsza. Dzięki udanym kontratakom pada dużo bramek, stąd coraz wyższe wyniki. Na pewno jednak w obronie nie idzie nam jeszcze tak, jak byśmy tego chciały.



Patrząc personalnie na zawodniczki grające w defensywie, to trener Edward Jankowski ma w tym sezonie o wiele lepszą sytuację niż w poprzednich latach. Do Aliny Wojtas czy Doroty Małek dołączyła bowiem pani oraz bardzo zdolna Joanna Szarawaga. Pole do manewru jest więc spore. Przed sezonem właśnie to wzmocnienie defensywy wydawało się największą zmianą in plus, faktycznie tak jest?



Do tego dążymy. Mamy nadzieję, że już w kolejnym meczu z Vistalem Gdynia w defensywie zagramy dużo lepiej. To będzie kolejne spotkanie mające pokazać, gdzie tak naprawdę teraz jesteśmy. Faktem jest, że w tym sezonie jest sporo zmian na lepsze, jeśli chodzi o skład drużyny, trener ma wiele zawodniczek do zmian.



Mecz ze Startem był początkiem serii trudnych spotkań. W najbliższym czasie zmierzycie się z czołówką ligi - Vistalem i Zagłębiem Lublin - a później czeka was Liga Mistrzyń, do tego jeszcze dochodzą mecze kadry, w której gra kilka piłkarek MKS. Nie boicie się, że takie spiętrzenie trudnych gier może odbić się na was niekorzystnie?



Na pewno będzie to ciężkie do przebrnięcia, ale jesteśmy bardzo dobrze przygotowane do trudów sezonu, pod grę w Lidze Mistrzyń i układ spotkań środa-sobota. Jestem przekonana, że wystarczy nam sił.