Zatrważająco wysoki wynik - wypowiedzi po meczu naszych mistrzyń

W sobotę w hali ?Globus? MKS Lublin pokonał w meczu 3. kolejki PGNiG Superligi Kobiet Start Elbląg 40:32. Dla wszystkich zaskoczeniem był niezwykle wysoki rezultat spotkania, w którym padły aż 72 bramki.
Antoni Parecki (trener Startu): Dla publiczności spotkanie na pewno było fantastyczne, bo padło mnóstwo bramek. To był typowy przykład meczu w stylu "radosny handball", wręcz świąteczny. Wynik 40:32 to lekki szok. Lublin w drugiej połowie zdołał uciec nam na kilka bramek i to im pozwoliło utrzymać prowadzenie do końca. Moje dziewczyny w przewadze nie potrafiły odrobić choćby paru bramek, żeby wynik wyglądał inaczej; uważam, że osiem goli różnicy to za dużo.



Alina Wojtas (rozgrywająca MKS): Cieszy nas to, że dwa punkty zostają w Lublinie. Trzeba przyznać, że wynik jest zatrważająco wysoki. To wskazuje, że nasza defensywa nie spisała się za dobrze, bo utrata 32 bramek to zdecydowanie za dużo. Musimy nad tym popracować, jest sporo nowych zawodniczek w zespole, więc potrzeba na to czasu. Mamy nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej, zdajemy sobie sprawę, że nie wygląda wszystko jeszcze tak, jak powinno.



Agnieszka Wolska (rozgrywająca Startu): Po cichu liczyłyśmy, że uda nam się powalczyć do końca, ale niestety, w pewnym momencie dziewczyny z Lublina nam odskoczyły. Zadecydowały o tym nasze nieskuteczne rzuty, po których MKS wyprowadzał kontry. Do tego bardzo dobrze rzucały z drugiej linii, czego nie umiałyśmy zatrzymać. Niestety, osiem bramek w plecy i wracamy do domu... Na razie jesteśmy negatywną niespodzianką ligi, bo na trzy mecze mamy tylko dwa punkty.



Weronika Gawlik (bramkarka MKS): To faktycznie bardzo wysoki wynik, więc widać, że był to mecz z nastawieniem nie na obronę, lecz atak. Z obu stron też w bramce zespoły nie miały dużego oparcia. Spotkanie było widowiskowe, było na co popatrzeć, ale grę w defensywie trzeba poprawić, bo dobra obrona jest podstawą w piłce ręcznej, więc trzeba nad nią pracować. Mamy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie już pod tym względem lepiej, a do tego jeszcze bardziej podłączy się bramka.



Joanna Waga (rozgrywająca Startu): Byłyśmy do tego meczu bardzo dobrze przygotowane przez trenera pod względem taktycznym, uczulił nas na wszystkie mocne strony ze strony ekipy z Lublina, więc MKS niczym nas nie zaskoczył. Około 40. minuty jednak, gdy jeszcze wynik był na styku, popełniłyśmy parę głupich błędów, z czego wynikła przewaga gospodyń. Początek sezonu z naszej strony nie wygląda najlepiej, potrzebujemy trochę czasu, żeby się zgrać, dogadać, wyeliminować błędy. Wtedy będziemy mogły myśleć o wyższych celach, na razie skupiamy się na każdym meczu.