Grad bramek na "Globusie". Mistrzynie lepsze od czarnego konia [ZDJĘCIA]

W sobotnim meczu PGNiG Superligi Kobiet MKS Lublin pokonał Start Elbląg 40:32. Obie drużyny postawiły tego dnia na atak, co zaowocowało aż 72 rzuconymi w tym spotkaniu golami.


Przed spotkaniem w hali "Globus" doszło do miłej uroczystości. Klub i kibice oficjalnie podziękowali za lata występów w Lublinie dwóm zawodniczkom, które przed tym sezonem zakończyły kariery. Mowa tu o kołowych Edycie Danielczuk i Ewie Wilczek.

Jeśli chodzi o samo spotkanie, Start do Lublina jechał z nadzieją na sprawienie niespodzianki. Ekipa z Elbląga po letnich wzmocnieniach oraz przyjściu do klubu nowego trenera Antoniego Pareckiego na papierze wygląda naprawdę dobrze. Podobnie było na początku sobotniego spotkania. To właśnie Start nadawał ton przez pierwsze dziesięć minut gry z mistrzyniami Polski. Dopiero po tym czasie gospodynie wyrównały na 8:8, a kilka akcji później po trafieniu Małgorzaty Majerek wyszły na prowadzenie 10:9. Nie oznaczało to jednak, że elblążanki już się poddały. Po chwili zadyszki złapały bowiem drugi oddech i przed przerwą zdołały dogonić piłkarki MKS. Do szatni po pierwszych 30 minutach gry oba zespoły zeszły z 19 bramkami na koncie.

Początek drugiej odsłony spotkania również był wyrównany. Dopiero w 40 minucie zawodniczkom znad Bystrzycy udało się wypracować kilka bramek przewagi, Start zaś w tym kluczowym dla losów meczu czasie popełnił serię błędów. Dzięki temu lublinianki na dwanaście minut przed końcem prowadziły sześcioma "oczkami". W końcówce zespół gości miał jeszcze okazję przynajmniej do zmniejszenia strat, jednak mimo kilkakrotnej gry w przewadze podopieczne trenera Pareckiego nie potrafiły tego uczynić. Ostatecznie po dobrej drugiej połowie MKS pokonał Start i odniósł trzecie zwycięstwo w sezonie.

- Cieszy nas to, że dwa punkty zostają w Lublinie. Trzeba przyznać, że wynik jest zatrważająco wysoki. To wskazuje, że nasza defensywa nie spisała się za dobrze, bo utrata 32 bramek to zdecydowanie za dużo. Musimy nad tym popracować - powiedziała po meczu najskuteczniejsza tego dnia na parkiecie Alina Wojtas. Do wysokiego wyniku nawiązał też szkoleniowiec z Elbląga.

- Dla publiczności spotkanie na pewno było fantastyczne, bo padło mnóstwo bramek. To był typowy przykład meczu w stylu "radosny handball", wręcz świąteczny. Wynik 40:32 to szok - stwierdził Parecki. W kolejnym spotkaniu MKS zagra w Lublinie z Vistalem Gdynia.

MKS Lublin 40 (19)

Start Elbląg 32 (19)

MKS: Gawlik, Dzhukeva - Wojtas 10, Majerek 7, Rola 6, Gęga 5, Małek 4, Szarawaga 4, Mihdaliova 2, Wojdat 1, Nestsiaruk 1, Skrzyniarz, Kozimur.

Kary: 14 min (czerwone kartki dla Małek z gradacji oraz dla Gęgi za faul)

Start: Kędzierska, Sielicka - Waga 9, Koniuszaniec 7, Grzyb 5, Aleksandrowicz 5, Wolska 4, Zoria 2, Karwecka, Klonowska.

Kary: 8 min.

Sędziowali: Rafał Krawczyk i Grzegorz Wojtyczka (śląski ZPRP).

Widzów: ok. 800.