Sport.pl

Prezes Lembrych: Mamy gwiazdy - Gortat, Lampe, Ignerski

W Lublinie zapowiada się koszykarska uczta. Reprezentacja Polski rozegra turniej towarzyski z udziałem Szwecji, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. - To bardzo ważny sprawdzian dla kadrowiczów, ostatni przed mistrzostwami Europy - mówi Marek Lembrych, prezes Lubelskiego Związku Koszykówki.
Rozmowa z Markiem Lembrychem*

Wiesław Pawłat: Lublin ma olbrzymie tradycje koszykarskie, ale ostatnio nie ma wielu okazji do oglądania basketu na najwyższym poziomie. Z czego to wynika?

Marek Lembrych: To rzeczywiście jest spory problem i nie tylko naszego miasta. Wiąże się to z wynikami kadry seniorów zarówno męskiej, jak i żeńskiej, bo nic tak nie popularyzuje dyscypliny jak dobre wyniki reprezentacji. Powoli jednak to się zmienia, coraz większe sukcesy odnosimy w kategoriach młodzieżowych. Myślę, że wychodzimy z "podziemi" i znowu zapanowała moda na koszykówkę, co zaowocuje tym, że staniemy na nogi.

Czy wielu zabiegów wymagało przyznanie naszemu miastu takiego turnieju?

- Powiem, że nie było łatwo i ciągnęło się to wszystko długo. Prace nad tym projektem trwały ponad rok. Na szczęście spotkaliśmy się w tym względzie z dużą przychylnością władz Lublina, z prezydentem Krzysztofem Żukiem za czele, a także władz PZKosz. Od razu powiem, że oprócz emocji czysto sportowych będzie na turnieju wiele innych atrakcji. Między innymi wystąpi najlepsza w Polsce formacja cheerleaderek, a na niedzielę szykujemy wielką niespodziankę, ale to na razie tajemnica. Serdecznie wszystkich do hali na Globusie zapraszam, tym bardziej że dzięki przychylności związku bilety na lubelską imprezę są bardzo tanie. Mogę śmiało przyłączyć się do Marcina Gortata, który bardzo pozytywnie wypowiadał się o lubelskiej publiczności i zapraszał na turniej. Dodam, że barwy narodowe u kibiców i inne gadżety z nimi związane będą bardzo mile widziane.

Wydaje się, że reprezentacja Polski jest najmocniejsza od wielu lat...

- To prawda. Trenerowi Dirkowi Bauermannowi udało się zebrać najsilniejszy zespół, na jaki obecnie nas stać. Szkoleniowiec objechał i spotkał się osobiście z każdym z graczy. Przekonał ich do ciężkiej pracy i wspólnego wysiłku. Mamy w zespole takie gwiazdy, jak Marcin Gortat, Maciej Lampe i lublinianin Michał Ignerski. Są też bardzo utalentowani gracze z młodszego pokolenia, jak Przemysław Karnowski czy Mateusz Ponitka. Forma zdaje się rosnąć, co potwierdza choćby ostatni turniej w Belgii, gdzie Polacy pokonali Izrael, Włochy i gospodarzy.

Czy oprócz treningów i meczów kadrowicze wezmą udział w jakichś innych wydarzeniach?

- To już ostatni sprawdzian przed wyjazdem na mistrzostwa Europy. Wszyscy są maksymalnie skoncentrowani, więc na pozasportowe sprawy wiele czasu nie będzie. Tym bardziej że trener Bauermann powołał 13 graczy, a na EuroBasket pojechać może dwunastka, więc o wyjazd będzie się jeszcze toczyła walka. Niemniej jednak kadrowicze odwiedzą ratusz, a także obejrzą fragmenty odbywających się w sobotę na Placu Litewskim Otwartych Mistrzostw Lublina w streetballu. Będą mieli blisko, bo zamieszkają w hotelu Europa. Myślę, że zobaczymy tam też reprezentantów Szwecji i Wielkiej Brytanii, którzy są zakwaterowani w hotelu Lublinianka.

Z jakimi szansami biało-czerwoni jadą do Słowenii?

- Moim zdaniem sukcesem będzie wyjście z grupy, która jest bardzo mocna. Będziemy w niej rywalizowali z Chorwacją, Czechami, Gruzją, Hiszpanią i gospodarzami. Dalej awansują trzy drużyny. Jeśli nasi reprezentanci wykonają plan minimum, to potem wszystko się może zdarzyć...

* Marek Lembrych jest prezesem Lubelskiego Związku Koszykówki i członkiem zarządu Polskiego Związku Koszykówki.