Ukazał się "Ring wolny". Książka o legendzie boksu [zdjęcia]

W lubelskim klubie Paco Maciej Maj zaprezentował swoją najnowszą książkę pt. "Ring wolny". Ta fotobiografia, jak ją nazwał autor, jest poświęcona współtwórcy największych sukcesów polskiego boksu Stanisławowi Zalewskiemu.
To już trzecia książka w dorobku Macieja Maja. Dwie poprzednie - "Z Koziołkiem na Plastronie" i "DaDi przerwany wyścig" - poświęcone były żużlowi. Teraz autor zmierzył się z zupełnie inną materią, ale poradził sobie znakomicie. Z pewnością duży wpływ na to miała bliska znajomość ze Stanisławem Zalewskim, z którym mimo olbrzymiej różnicy wieku miał świetny kontakt. Zresztą jak wszyscy, którzy popularnego Pana Stasia znali. A Maciej Maj opisywać miał co, bo życiorys Zalewskiego był niezwykle barwny. Bohater książki zmarł w 2001 roku i przeżył 85 lat, ale wspomnienia o Nim są nadal bardzo żywe, a mówią o Panu Stasiu nie tylko bokserzy, których wspierał swoją wiedzą trenerską, masował, a także podbudowywał psychicznie na pięciu igrzyskach olimpijskich, wielu mistrzostwach Europy i niezliczonych mistrzostwach Polski, ale także przedstawiciele innych dyscyplin sportu. Aby ta książka powstała, autor musiał wykonać benedyktyńską wręcz pracę i pokonać wiele przeszkód, na jakie po drodze napotkał. Na szczęście się nie zniechęcił i doprowadził rzecz całą do końca. - Jakoś się udało - podsumował skromnie. - Chcę podziękować wszystkim, którzy mi pomogli.

Podczas wieczoru autorskiego został odczytany specjalny list gratulacyjny od minister sportu i turystyki Joanny Muchy, która zresztą opatrzyła książkę wstępem. Wprawdzie pani minister nie mogła przybyć osobiście, ale w jej imieniu przekazała przesłanie szefowa jej gabinetu Anna Glijer. Z kolei z ramienia prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka szczerze gratulował autorowi doradca ds. sportu Waldemar Białowąs. A miał czego, bo już fragmenty przeczytane przez autora podczas spotkania, które jak zwykle z dużą swadą prowadził red. Witold Miszczak, wzbudziły przez zebraną brać bokserską i nie tylko olbrzymie zainteresowanie. W spotkaniu wzięły udział dwie córki Stanisława Zalewskiego - Małgorzata i Ewa. - To było nasze marzenie, aby ta książka powstała - mówiła wzruszona pani Ewa. - Dlatego bardzo się cieszymy, że do tego doszło. Muszę powiedzieć, że wszyscy kojarzą tatę głównie z boksem, a dla niego dom był równie ważny jak sport. Choć czasami myślałyśmy, że przeważał sport.

Do klubu Paco przybyli także pięściarze, którzy mieli olbrzymią przyjemność - według nich samych - współpracować z Panem Stasiem, tak jak Adam Kowalczyk, Waldemar Kowalski, Krzysztof Sugier czy Tomasz Szpak. Niejako dopełnieniem wieczoru autorskiego była prezentacja audycji radiowej, a także dwóch reportaży telewizyjnych z udziałem Stanisława Zalewskiego.

Wracając jeszcze do samej książki, to jest ona bardzo bogato ilustrowana, a także można w niej przeczytać wiele unikalnych dokumentów związanych z pracą tego wielce zasłużonego dla polskiego boksu trenera, który przez wiele lat był "prawą ręką" słynnego Feliksa Stamma. Tę pozycję powinien mieć w swojej bibliotece każdy - nie tylko sympatycy sportu, bo jest w niej zawarta nie tylko historia boksu, ale znakomicie oddany klimat lat przedwojennych, czasu okupacji hitlerowskiej, okresu PRL-u, po ostatnią dekadę XX wieku.

Zobacz także
  • Fantastyczna pogoń i wygrana. Pierwsza czwórka blisko
  • Wiesław Pawłat Druga szansa - nie udało się w Londynie, to może w Brazylii?
  • X Memoriał Stanisława Zalewskiego [zdjęcia]