Sport.pl

Lider Wikany Start: Chcę wejść z Lublinem do ekstraklasy

Marcel Wilczek w poprzednim sezonie był czołową postacią pierwszoligowej Wikany Start Lublin. Podkoszowy czerwono-czarnych nad Bystrzycą grać będzie również w nadchodzących rozgrywkach.
Rozmowa z Marcelem Wilczkiem*

Piotr Masierak: Po udanym poprzednim sezonie na pewno wiele zespołów teoretycznie silniejszych chciało widzieć cię w swoim składzie. Wybrałeś jednak ofertę z Lublina. Co o tym zadecydowało?

Marcel Wilczek: Rzeczywiście było trochę propozycji zarówno z wyższej klasy rozgrywkowej, jak i z innych ekip pierwszej ligi. Zdecydowałem się jednak na pozostanie w Lublinie, bo liczę na to, że uda nam się zbudować skład silniejszy niż rok temu.

Łatwe to jednak nie będzie, bo zdyskwalifikowany na dwa lata za uderzenie sędziego został Tomasz Celej, a w dodatku w ostatniej chwili z przedłużenia umowy z Wikaną zrezygnował podstawowy rozgrywający Łukasz Wilczek...

- Mam jednak nadzieję, że włodarze klubu sprowadzą w jego miejsce kogoś o podobnych umiejętnościach, i wierzę, że będziemy bić się o czołową czwórkę ligi. Nie ukrywamy, że chcemy w tym roku grać o coś więcej niż w poprzednim sezonie, gdzie celem była pierwsza ósemka.

O pozostaniu w Lublinie zadecydowały w twoim przypadku również względy osobiste? Z tego co słyszałem, do gry w AZS UMCS przymierza się twoja życiowa partnerka.

- Faktycznie, moja dziewczyna przyjechała do Lublina. Rok temu grała w Sosnowcu, a obecnie jest w trakcie negocjacji z UMCS. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze. Na pewno zostanie ze mną w Lublinie, ale liczę na to, że też będzie miała okazję do gry w lidze.

W ostatnim czasie Start się wyraźnie rozwija i to nie tylko pod względem sportowym, ale i organizacyjnym...

- Rzeczywiście, jeśli chodzi o organizację klubu, to nie można na to powiedzieć złego słowa. Wszystko w poprzednim sezonie było dopięte na ostatni guzik i mam nadzieję, że tak pozostanie. Oprócz tego klub zaczyna też współpracę z klasą sportową, więc wszystko może się fajnie kręcić. Liczę na to, że niedługo Lublin awansuje do ekstraklasy i wtedy właśnie będę występował w tym zespole.

W ubiegłym roku niewiele wam zabrakło do lepszego wyniku, bo choć osiągnęliście cel, jakim był udział w fazie play-off, przy odrobinie szczęścia mogliście pokusić się o sprawienie jakichś niespodzianek. W tej sytuacji chyba nie będzie trzeba robić większych rewolucji, żeby osiągnąć lepszy rezultat niż ten zeszłoroczny?

- W sumie mieliśmy dwa mecze, które przegraliśmy w końcowych sekundach i gdyby udało się je wtedy wygrać, a przynajmniej jeden z nich, to powinniśmy się znaleźć wyżej, co być może pozwoliłoby nam powalczyć o czwórkę. Stało się jednak tak, jak się stało. Mam nadzieję, że nadchodzący sezon będzie lepszy od poprzedniego.

*Marcel Wilczek jest koszykarzem pierwszoligowej Wikany Start Lublin