Medal był tak blisko! Azoty tuż za podium w lidze [ZOBACZ!]

Piłkarze ręczni puławskich Azotów przegrali piąty - decydujący o brązowym medalu mistrzostw Polski mecz z MMTS Kwidzyn. Walka o miejsce na podium trwała do ostatnich sekund, a ostatecznie goście okazali się minimalnie lepsi - ledwie o jednego gola.
Tym samym puławianie marzenia o pierwszym w historii klubu medalu muszą odłożyć do następnego sezonu. Cały mecz miał bardzo wyrównany przebieg. Początkowo prowadzili gospodarze, ale później doszli do głosu goście, którzy w 12. min zdołali odskoczyć rywalom na trzy bramki (8:5). Potem Azoty rozpoczęły pogoń uwieńczoną powodzeniem i w końcowych minutach pierwszej połowy spotkania wynik oscylował wokół remisu. Już po zakończeniu regulaminowego czasu gry tej odsłony nikłe prowadzenie gospodarzy podwyższył z rzutu wolnego na 15:13 Piotr Masłowski.

Po przerwie goście szybko odrobili straty i pierwszy kwadrans walka była wyrównana. W 45. min kapitalną obroną rzutu Patryka Rombela popisał się Maciej Stęczniewski, a po chwili Michał Bałwas dał gospodarzom prowadzenie 21:20. Przewaga jednej bramki utrzymywała się przez pewien czas. Goście zdołali jednak przejąć inicjatywę - po kilku błędach Azotów odrobili straty i wyszli na prowadzenie. W 52. min po trafieniu Michała Adamuszka wygrywali 26:24, a na dodatek Azoty grały w podwójnym osłabieniu. Różnica ta dotrwała niemal do końca meczu. W 59. min jednak po bramkach Jana Sobola i Przemysława Krajewskiego było 28:28. Gola na wagę brązowego medalu dla MMTS zdobył Adamuszek, i choć w ostatnich sekundach piłkę mieli puławianie, nie zdołali już odmienić losów spotkania.

- Czuję ogromny żal, bo było tak blisko... Mieliśmy piąty mecz u siebie i nie wykorzystaliśmy tej szansy. Nie wiem, czy prędko nadarzy się znów okazja do walki o medal - powiedział po meczu zmartwiony wiceprezes Azotów Grzegorz Piekarczyk.

- Nie wiem, czy to jest pocieszenie dla puławian, ale ten piąty mecz Azotów z MMTS-em był jednym z najlepszych w całej lidze w tym sezonie. Myślę że zadziałało tu prawo pierwszego meczu na wyjeździe, bo MMTS wygrał inauguracyjne spotkanie w Puławach, triumfował też w ostatnim, i to kwidzynianie cieszą się z brązu - stwierdził komisarz ligi Bogusław Trojan.

Po meczu i dekoracji odbyło się pożegnanie czterech zawodników Azotów, którzy kończą grę w tym klubie. Mowa tu o Michale Bałwasie, Dmitriju Afanasjewie, Sebastianie Sokołowskim i Dmytro Zinchuku.

Azoty Puławy 28 (15)

MMTS Kwidzyn 29 (13)

Azoty: Stęczniewski, Grzybowski, Sokołowski - Masłowski 9, Sobol 5, Szyba 4, Bałwas 3, Krajewski 3, Kus 3, Przybylski 1, Barzenkou, Grzelak, Jankowski, Tylutki.

MMTS: Suchowicz - Daszek 9, Adamuszek 5, Rombel 4, Orzechowski 3, Mroczkowski 2, Peret 2, Klinger 1, Sadowski 1, Seroka 1, Nogowski 1.

Kary: Azoty - 16 min., MMTS - 8 min.

Sędziowali: Bogdan Lemanowicz (Łąck), Marek Baranowski (Warszawa).

Widzów: 700

PO MECZU POWIEDZIELI

Adam Krzysztofiak, burmistrz Kwidzyna

Cieszę się z tego sukcesu, tym bardziej że walka była naprawdę bardzo wyrównana. Azoty okazały się przeciwnikiem niezwykle wymagającym i walecznym, chylę też czoła przed puławskimi kibicami, którzy przyjęli nasz zespół bardzo godnie, co rzadko zdarza się w dzisiejszych czasach. Życzę puławianom, aby w przyszłym sezonie znowu ubiegali się o medal i wybudowania przynajmniej takiej hali, jaką mamy w Kwidzynie.

Robert Majdziński, dyrektor sportowy MMTS

Już pięć razy walczyliśmy o brązowy medal i walka z Azotami to była najtrudniejsza przeprawa w historii klubu. Już po pierwszym meczu w Puławach, który zresztą wygraliśmy, byłem przekonany, że czeka nas niesłychanie trudna walka. Potwierdziło się to w Kwidzynie, gdzie pierwszy mecz wysoko przegraliśmy, drugi wygraliśmy i był remis 2-2. Myślę, że oba kluby są w podobnej sytuacji i naszą walkę można traktować jako grę o mistrzostwo Polski klubów niskobudżetowych.

Jerzy Witaszek, prezes Azotów

Taki jest sport. Szkoda, że nie stanęliśmy na podium, ale dobrze, że emocji nie zabrakło. Myślę, że dostarczyliśmy kibicom sporo wrażeń, natomiast z tej lekcji nasi szkoleniowcy powinni wyciągnąć w przyszłym sezonie odpowiednie wnioski. Już zaczynamy myśleć o składzie na przyszłe rozgrywki. Na razie pożegnaliśmy czterech graczy, a pozyskaliśmy jednego - Adama Skrabanię.

Piotr Dropek, drugi trener Azotów

Trudno tak na gorąco ocenić spotkanie. Trzeba to wszystko przeanalizować. Myślę, że zabrakło nam po trosze wszystkiego: dobrej gry w obronie i skutecznej w ataku. To będzie dla nas nauczka na przyszłość.