Zwycięskie choć osłabione. Azoty w półfinale mistrzostw Polski

W trzecim meczu ćwierćfinałowym PGNiG Superligi piłkarze ręczni Azotów pokonali NMC Powen i awansowali do strefy medalowej. - Niemożliwe stało się możliwe - podsumował uszczęśliwiony wiceprezes puławian Grzegorz Piekarczyk.
Przed decydującym spotkaniem w obozie puławskim odczuwano olbrzymi niepokój. Wyglądało na to, że Azoty mają niewielkie szanse na zakwalifikowanie się do półfinału. Wprawdzie zespół znad Wisły grał u siebie, ale bardziej przypominał szpital niż ligową drużynę. Praktycznie z powodu kontuzji rozsypała się w ekipie trenera Marcina Kurowskiego druga linia. Z przyczyn zdrowotnych nie mogli zgrać Krzysztofowie Łyżwa i Tylutki oraz Dmytro Zinchuk. Wprawdzie wrócił na parkiet Rafał Przybylski, ale dopiero w sobotę zdjęto mu szwy z kontuzjowanego oka i do ostatniej chwili jego występ stał pod znakiem zapytania. Zresztą nie grał zbyt długo. Na domiar złego z urazem dłoni występował Piotr Masłowski, który na dobrą sprawę nie powinien wcale występować. Okazało się jednak, że przeciwności losu tylko zahartowały puławian, którzy przystąpili do tego spotkania z olbrzymią determinacją.

W pierwszej połowie praktycznie przez cały czas gospodarze prowadzili. Azoty utrzymywały dystans dwóch-trzech bramek i do przerwy wygrywały 14:11.

Początek drugiej części meczu też był dobry i po trafieniu Masłowskiego przewaga zespołu znad Wisły wzrosła do pięciu goli (17:12). Ślązacy jednak nie zamierzali rezygnować i przystąpili do odrabiania strat. Główną w tym rolę odgrywał były reprezentant Polski Mariusz Jurasik, który na siebie wziął ciężar zdobywania bramek. W 46. minucie właśnie po trafieniu tego zawodnika zabrzanie doprowadzili do remisu. (19:19). Puławianie, mimo że słabli kondycyjnie, zdołali przezwyciężyć kryzys i ponownie odskoczyli rywalom. W 53. minucie bramkę zdobył Masłowski i puławianie prowadzili 24:20. Wprawdzie natychmiast dwukrotnie "odgryzł" się Jurasik i zespół z Zabrza nieco zniwelował przewagę, ale na krótko. Warto też zauważyć, że "Józek" - jak nazywają Jurasika - zdobył dla swojej drużyny osiem bramek z rzędu. Końcówka była bardzo nerwowa. Z powodu kontuzji parkiet opuścił Masłowski, ale dzielnie go zastąpił rekonwalescent Przybylski, który w końcówce zdobył dwa niezwykle ważne gole. O trudnej sytuacji puławian najlepiej świadczy to, że w przez pewien czas na rozegraniu występował kołowy Mateusz Kus. Ostatecznie drużyna puławska wygrała różnicą czterech bramek (29:25).

W półfinale rywalem puławian będzie Vive Targi Kielce.

Azoty Puławy 29 (14)

NMC Powen Zabrze 25 (11)

Azoty: Stęczniewski, Sokołowski, Grzybowski - Szyba 8, Krajewski 7, Sobol 4, Barzenkou 3, Masłowski 3, Przybylski 3, Bałwas 1, Ćwikliński, Grzelak, Jankowski, Kus.

Powen: Kicki, Banisz, Kotliński - Jurasik 11, Buszkow 3, Stodko 3, Mokrzki 2, Niedośpiał 2, Kandora 1, Kuchczyński 1, Lasoń 1, Nat 1, Kowalski, Garbacz, Mogielnicki.

Kary: Azoty - 6 min, NMC Powen - 8 min.

Sędziowali: Cezary Figarski i Dariusz Żak z Radomia

Wyniki pozostałych spotkań ćwierćfinałowych: Pogoń Szczecin - Orlen Wisła Płock 27:40. Stan rywalizacji 0-2, awans Orlenu Wisła; MMTS Kwidzyn - Stal Mielec 35:32. Stan rywalizacji 2-0, awans MMTS; Vive Targi Kielce awansem rozegrały swoje spotkania z Piotrkowianinem Piotrków Tryb i wygrały oba.