Kiedyś przywoził medale z mistrzostw świata - dziś pracuje na Bahama

Od lat mieszka za oceanem. Jest najbardziej utytułowanym pływakiem na Lubelszczyźnie, wicemistrzem świata, mistrzem Europy, dwukrotnym olimpijczykiem. Mariusz Siembida, bo o nim mowa, niedawno odwiedził Lublin.
Rozmowa ze Mariuszem Siembidą*

Wiesław Pawłat: Rozumiem, że przyjechałeś do naszego miasta na Święta Wielkanocne...

Mariusz Siembida: Z okresu, w którym się tu zjawiłem, tak by wynikało, ale nie do końca... Dostałem urlop i przybyłem do mojego miasta, aby spotkać się z rodziną, przyjaciółmi, lecz tuż przed świętami muszę wracać do pracy. Po prostu nie udało mi się załatwić więcej wolnego.

Czym się zajmujesz...

- Organizuję pracę ratowników wodnych, a także różnego rodzaju wycieczki pod kątem sportów wodnych. Dla przykładu, pływanie na skuterach wodnych, kajakach, a także nurkowanie. To wszystko dla osób, które przybywają na statku i na dzień schodzą na Castaway Cay. To prywatna wyspa Walta Disneya - należy do Bahama, ale jest wynajęta na 99 lat. Pełni ona rolę ekskluzywnego portu, ale tylko dla statków linii żeglugowej Disney Cruise Line. Jestem tam już od ośmiu lat.

Czyli z wyczynowym sportem nie masz już nic wspólnego?

- Nie, ale pływam systematycznie. Natomiast oprócz oczywiście spraw związanych z ratownictwem, zawodowo realizuję się także przy opracowywaniu projektów dotyczących szeroko pojętego zagospodarowania wyspy i rozbudowy jej infrastruktury pod względem sportów - głównie wodnych.

Wygląda na to, że żyje ci się tam jak w bajce...

- Myślę, że przede wszystkim dużo łatwiej niż w Polsce. Wynika to też z dbałości firmy o swoich pracowników i to pod każdym względem. Między innymi zapewnienia stałego rozwoju zawodowego.

Z tego wynika, że do kraju na razie nie zamierzasz wracać...

- Kiedyś jednak wrócę. Uzależniam to od powstania w Lublinie 50-metrowej krytej pływalni (śmiech). Gdy teraz przyjeżdżam, zawsze odwiedzam basen, na którym trenuje Lublinianka, i pływam. To mój klub i zawsze do niego będę wracał. Wprawdzie karierę kończyłem w AZS AWF Gdańsk, ale właśnie w barwach klubu z Wieniawy odnosiłem największe sukcesy.

Słyszałem jednak, że niewiele brakowało, aby Mariusz Siembida w ogóle nie został pływakiem...

- To prawda. Swoją karierę po części zawdzięczam uporowi mojej mamy. Otóż mam siostrę bliźniaczkę, Agnieszkę, i podczas naboru ją zakwalifikowano do sekcji, a mnie nie. Mama stanowczo stwierdziła, że jesteśmy bliźniętami, wszędzie razem, więc na basenie także. Trener się ugiął i zacząłem trenować. Natomiast moja siostra zmieniła dyscyplinę i z sukcesami zajęła się lekkoatletyką. Biegała na średnich dystansach, ale poważna kontuzja wyeliminowała ją z czynnego uprawiania sportu.

Podobno zamierzasz ściślej współpracować z lubelskim środowiskiem pływackim

- Mam pewne plany w tej materii. Wraz z panem Waldemarem Białowąsem - w ramach istniejącego już programu "Wakacje z mistrzem" - chcemy opracować projekt powołania Letniej Akademii Pływania. W tym przypadku chodzi o prowadzenie zajęć z pływania dla dzieci, które z różnych przyczyn w wakacje zostają w mieście. Wszystko wskazuje na to, że będą się one odbywały w ośrodku Słoneczny Wrotków nad Zalewem Zemborzyckim. Ja mam być twarzą tej akcji. Myślę też o powołaniu w Lublinie fundacji, skupiającej ludzi, którym na sercu leży dobro naszego pływania. Poza tym za oceanem pracowałem przy wielu projektach i zdobyłem doświadczenie, które teraz chciałbym przenieść na rodzimy grunt. Marzy mi się też powrót do Maratonu Lubelskiego, który przez lata był rozgrywany na Zalewie Zemborzyckim, a także zawodów mastersów. Chodzi również o upowszechnienie pływania. Ta dyscyplina może przygotować fizycznie do uprawiania każdego innego sportu, a na dodatek propaguje zdrowy tryb życia.

Rozumiem, że w tej sytuacji przyjedziesz w wakacje do Lublina...

- Oczywiście. Inaczej być nie może.

*Mariusz Siembida specjalizował się w stylu grzbietowym. Jest wychowankiem Lublinianki (1983-1999). Potem startował w AZS AWF Gdańsk (1999-2003). W swojej karierze odniósł wiele sukcesów - m.in.: wicemistrz i brązowy medalista mistrzostw świata (Hongkong 1999 - 50 i 100 m st. grzb.), dwukrotny mistrz Europy (Rostock 1996 - 50 i 100 m st. grzb.), złoty (Pekin 2001 - 50 m st. grzb.) i brązowy (Katania 1997 - 100 m st. grzb.) medalista Uniwersjady. Dwukrotny olimpijczyk (Atlanta 1996 i Sydney 2000).