Bogdanka rozżalona po przegranej w Katowicach. Sędzia im zaszkodził?

Sobotni mecz GKS Bogdanka Łęczna z GKS Katowice przyniósł wiele emocji i nerwów zwłaszcza dla ekipy z Lubelszczyzny. Katowiczanie wygrali 1:0, ale ?zielono-czarni? uważają, że nie był to sprawiedliwy wynik.
Pierwszą kontrowersyjną według łęcznian decyzję - i to brzemienną w skutkach - arbiter podjął w 33. minucie spotkania, gdy odgwizdał rzut karny za rzekomy faul Marcina Kalkowskiego na Denissie Rakelsie. Jedenastkę wykorzystał Przemysław Pitry i było 1:0.

- W życiu bym nie gwizdnął karnego w tej sytuacji. To nie było zgodne z duchem gry - mówił po meczu szkoleniowiec Bogdanki Piotr Rzepka.

W drugiej połowie zrobiło się dużo bardziej gorąco, a obie ekipy grały bardzo brutalnie. Przede wszystkim przez to, że aż trzykrotnie po zdobytej przez łęcznian bramce sędzia liniowy sygnalizował spalonego. Rozwścieczyło to piłkarzy Bogdanki zwłaszcza w ostatniej z tych sytuacji, kiedy Michał Renusz w 90. minucie pokonał Łukasza Budziłka.

- Uważam, że strzeliłem prawidłowego gola, uważam też, że niesłusznie zostałem wyrzucony z boiska. Zasłużyliśmy na punkt - wściekał się Renusz po tym, jak dostał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry. Z murawą przed ostatnim gwizdkiem sędziego pożegnali się też wcześniej kolega Renusza Dawid Sołdecki, a także Sławomir Duda z ekipy gospodarzy.

Po zakończeniu meczu emocje wcale nie opadły i doszło do awantury. Piłkarze obu drużyn starli się ze sobą, a szczególnie krewcy byli kapitanowie górniczych klubów - Adrian Napierała i Vejlko Nikitović. Ostatecznie jednak futboliści zostali rozdzieleni, a w konsekwencji burdy żółty kartonik już po meczu ujrzał rezerwowy gospodarzy Arkadiusz Kowalczyk.

- Zasłużyliśmy na remis. Graliśmy dobrze nawet w osłabieniu, stwarzaliśmy sytuacje. To był jeden z naszych najlepszych meczów na wyjeździe - stwierdził zawiedziony trener Rzepka.

Natomiast bardzo zadowolony był szkoleniowiec GKS Rafał Górak. - Cieszę się, że udało nam się dowieźć to zwycięstwo do końca, bo w takich sytuacjach to właśnie my często traciliśmy punkty - podsumował.