Wiosną później - komentarz Wiesława Pawłata

Krótka piłka.
Wreszcie się doczekaliśmy. Piłkarze lubelskiego Motoru mają zagrać pierwszy II-ligowy mecz tej wiosny. Sęk w tym, że jest to już czwarta kolejka rundy rewanżowej, a trzech pierwszych nie udało się rozegrać. Powodem takiego stanu rzeczy jest zimowa aura, która uniemożliwiała bądź nadal uniemożliwia rywalizację na piłkarskiej murawie. Problem ten dotyczy szczególnie klas niższych, w których kluby nie dysponują podgrzewanymi murawami, a także o kryte trybuny dla kibiców tam trudno. Tak więc rozgrywki w I i II ligach są prowadzone jak kto może, a na niższych szczeblach jeszcze wcale nie ruszyły, choć powinny. Z przekładaniem meczów jest masę perturbacji, kluby też często ponoszą niepotrzebnie koszty. Poza tym żyjemy w takim klimacie, a nie innym i o tej porze nawroty zimy się zdarzają. Myślę, że w tej sytuacji nie od rzeczy byłoby przesunięcie terminu rozpoczęcia wiosennych rozgrywek o dwa bądź nawet trzy tygodnie. Wówczas sezon kończyłby się później, ale przecież w końcu czerwca znacznie lepiej się gra w piłkę, a gracze są mniej narażeni na kontuzje niż w marcu przy padającym śniegu i mrozie.