Sport.pl

Stadion Szwendrowskiego? - komentarz Wiesława Pawłata

Krótka piłka.
Sport w naszym mieście poniósł kolejną stratę. Zmarł znakomity niegdyś żużlowiec Włodzimierz Szwendrowski. Był to zawodnik, który z lubelskich jeźdźców osiągnął najwięcej - oczywiście mam tu na myśli żużlowców krajowych. Popularny "Szwender" dwukrotnie zdobywał indywidualne mistrzostwo Polski. Najlepszy był w 1951 i 1955 r. Poza tym miał na swoim koncie wiele innych cennych sukcesów, a także udanych występów w reprezentacji Polski. Śpiewano o nim nawet piosenki. Świetnie sobie radził także po zakończeniu kariery. Był inżynierem i przez wiele lat pracował na kierowniczych stanowiskach w lubelskich firmach. Warto przypomnieć także, że ten legendarny zawodnik wprawdzie swoje największe sukcesy odnosił w barwach klubów z innych miast, ale jest wychowankiem Ogniwa Lublin, a pierwsze kroki stawiał na torze przy ówczesnej Nowej Drodze, czyli dzisiejszych al. Zygmuntowskich, gdzie ścigają się do dziś. W tej chwili żużlowcy dzielą stadion z piłkarzami, ale wszystko wskazuje na to, że po wybudowaniu obiektu przy ul. Krochmalnej speedway zostanie sam.

Myślę, że nie od rzeczy byłoby nadać torowi jakieś imię; i tu entuzjastom czarnego sportu nasuwa się jedno nazwisko - Włodzimierza Szwendrowskiego. Nie byłby to jakiś wyjątek w historii polskiego żużla, bo stadion w Lesznie nazwano imieniem wielkiego rywala "Szwendra" - Alfreda Smoczyka, w Gorzowie Wielkopolskim patronem toru jest Edward Jancarz, a Motoareny w Toruniu Marian Rose. Tym samym Szwendrowski dołączyłby do znakomitego towarzystwa, bo w sąsiedztwie jest Hala im. Zdzisława Niedzieli - świetnego ongiś koszykarza i trenera, a tuż za torem - po drugiej stronie rzeki Bystrzycy - bulwar legendy polskiego boksu Stanisława Zalewskiego.

Więcej o: