Skrawek Japonii w Lublinie. Chcą wybudować halę marzeń

Rozpoczęły się już prace przy budowie nowego stadionu, wkrótce ma powstać 50-metrowa pływalnia. Wygląda na to, że szykuje się w naszym mieście kolejna sportowa inwestycja, bo karatecy zamierzają postawić własne dojo, czyli halę do uprawiania sztuk walki
Kiedy przed kilku laty dowiedziałem się o pomyśle stworzenia w naszym kraju Centrum Japońskich Sztuk Walki, przyjąłem to z lekkim niedowierzaniem. Wątpliwości to jednak rzecz ludzka. Zdarzało mi się bywać w Kraju Kwitnącej Wiśni i, szczerze mówiąc, niczego w stylu, o jakim mówił mi prezes Polskiego Związku Karate Tradycyjnego Włodzimierz Kwieciński, nie udało mi się tam zobaczyć. A szukałem, bo ta dyscyplina sportu jest mi bliska i nawet w kolebce tej sztuki walki, czyli na Okinawie, nic podobnego nie znalazłem.

Lider polskiego karate przedstawił mi wówczas ideę wybudowania w Polsce najnowocześniejszego w Europie centrum sztuk walki. Muszę powiedzieć, że zamierzenie wydawało mi się dość karkołomne, gdyż cały ośrodek miał zostać wybudowany w stylu japońskim. Nie tym, gdzie ostatnie piętro strzelistego budynku można oglądać tylko z okien samolotu, lecz tradycyjnym, w którym domki - też umeblowane w stylu japońskim - można śmiało nazwać "drapaczami" ziemi.

A jednak się udało. - Duża w tym zasługa Hidetaki Nishiyamy, wieloletniego prezydenta światowej federacji karate tradycyjnego, który zainspirował mnie, aby podjąć się tego zadania - mówił w rozmowie ze mną Włodzimierz Kwieciński. - Teraz przyjeżdżają do nas ludzie z całego świata.

Wiśnia Lecha Wałęsy

Warunki do treningu są tam rzeczywiście komfortowe. Na 64 ha Przedborskiego Parku Krajobrazowego powstał ośrodek w stylu japońskim ściśle wkomponowany w otoczenie. Jest tam znakomita hala treningowa, 16 domków siedmio-, ośmioosobowych w stylu japońskim i do tego cała infrastruktura, czyli jadalnia, pijalnia herbaty, sauna. Wokół szumią strumyki i drzewa, a wśród nich wiśnie japońskie. - Dodam tylko, że pierwszą z nich posadził Lech Wałęsa - wspomina prezes Kwieciński. - Jesteśmy dumni, że nasz ośrodek nie szpeci okolicy. To też zasługa formy, którą przyjęliśmy. Zdecydowaliśmy się na styl "shinden-zukuri", który powstał w epoce Heian. To najdłuższy okres spokoju wewnętrznego w Japonii, co zaowocowało wspaniałym rozwojem kultury narodowej. Zresztą w Starej Wsi nie ograniczamy się tylko do sfery sportowej, jest tam też miejsce na kulturę, czyli koncerty i różnego rodzaju wystawy.

Pora na nas

Stara Wieś już funkcjonuje, ale karatekom ciągle mało. Teraz wpadli na kolejny pomysł. Chcą wybudować w 16 polskich miastach ośrodki karate. Jeden z nich ma powstać w Lublinie. Nic w tym dziwnego, bo to najmocniejszy chyba ośrodek w kraju, który ma w swoich szeregach takie gwiazdy jak mistrzowie świata Justyna Marciniak i Daniel Iwanek. Właśnie ten projekt był ostatnio przedstawiany w Starej Wsi, dokąd udała się grupa lubelskich radnych. Oczywiście będzie inaczej niż w Przedborskim Parku Krajobrazowym, bo w mieście architekci postawili na nowoczesność, choć z zachowaniem w pewnym sensie japońskiego stylu. - Nasze dojo będzie miało 1200 m kw. powierzchni, ale jedną kondygnację - tłumaczy sensei Andrzej Maciejewski, wiceprezes PZKT, twórca potęgi karate na Lubelszczyźnie. - Obiekt ma być szalenie funkcjonalny. Będą w nim trzy plansze i wszystko, co do uprawiania sportu na wysokim poziomie potrzeba. Naturalnie sauna i herbaciarnia też. Swoje miejsce będzie miała także kultura i sztuka. Oczywiście myślimy o tym, aby mogły tam przychodzić całe rodziny, więc zaplanowano również kącik dla dzieci. Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie. Z pewnością będzie jeszcze w sprawie powstania dojo wiele konsultacji, bo musimy przekonać społeczeństwo co do sensu takiej budowy, ale widzę, że sprawa trafiła na podatny grunt. A propos tego ostatniego, to właśnie grunt nam jest potrzebny i liczymy, że władze miasta przyznają nam skrawek ziemi pod budowę. W najbliższym czasie wystąpimy o przydział terenu. Nie trzeba go wiele, wraz z parkingami i terenami zielonymi zadowoli nas ok. 6000 m kw. Natomiast jeśli chodzi o koszt budowy, to będzie on wynosił około 2,5 mln zł i nasz związek ma pomysł na jej sfinansowanie. Dodam jeszcze, że naszą koncepcję błyskawicznie podchwycił Wrocław i już się tam rozglądają za działką. Wierzę jednak, że nie damy się nikomu ubiec i to my będziemy w tym wyścigu pierwsi.

- To bardzo interesujący pomysł - przyznaje Waldemar Białowąs, doradca prezydenta ds. sportu. - Widział już wizualizację dojo prezydent Krzysztof Żuk i jest bardzo zainteresowany tym projektem. Lublin jest miastem wielokulturowym, więc ta inwestycja wniesie nowe wartości także w tej sferze. Czekamy teraz na oficjalne wystąpienie karateków o przydział gruntu i myślę, że znajdzie się w Lublinie jakieś miejsce, które zadowoli wszystkich.