Nowy stadion w Lublinie: Wjadą żurawie i ruszy robota

Nie było żadnej wpadki proceduralnej i bez żadnych przeszkód zaczyna się właściwa budowa nowego stadionu miejskiego.
Trzeba wyjaśnić, że miasto potrzebowało dwóch pozwoleń: jednego na prace przygotowawcze (to miało w ręku w grudniu) i drugiego, które jest ważne od 12 lutego.

Prace przygotowawcze na placu budowy nadal trwają, bo są skomplikowane. Chodzi przede wszystkim o wbicie w grunt betonowych pali, na których oprze się konstrukcja obiektu. - Trwa palowanie terenu pod budynek główny stadionu - informuje Joanna Bobowska z biura prasowego ratusza.

Jeśli teraz kierowcy przejeżdżają ulicą Krochmalną i zerkają w stronę placu budowy, mogą zobaczyć tylko instalacje do palowania. Znacznie bardziej efektowny widok będą oglądać od marca. - Na razie, oprócz palowania, trwają prace ziemne, które zakończą się w przyszłym miesiącu - mówi Bobowska. Wtedy na placu budowy zaczną pojawiać się żurawie dźwigów, które będą pracować przy wznoszeniu konstrukcji stadionu.

Przypomnijmy, że za projekt stadionu odpowiada hiszpańskie biuro architektoniczne Estudio Lamela, które w Polsce jest znane z bardzo udanej i nagradzanej realizacji stadionu Cracovii w Krakowie. W projekcie lubelskim architekci nanieśli bardzo ciekawe rozwiązania, jak specjalny system ochrony murawy, który ma zapobiec zniszczeniu boiska w czasie imprez masowych organizowanych na stadionie, a także specjalne rozwiązania na południowej trybunie obiektu, gdzie w razie potrzeby będzie można "wpiąć" scenę rozkładaną na stadionie na koncerty.

W czasie wydarzeń sportowych trybuny nowego stadionu w Lublinie pomieszczą 15,5 tys. widzów.

Budowa stadionu kosztuje ok. 140 mln zł. Mniej więcej połowa tej sumy, około 67 mln zł, to dofinansowanie z Unii Europejskiej. Obiekt buduje firma Budimex.