Radni dzielnic chcą zniesienia kary dla Motoru Lublin

Przewodniczący rad i zarządów lubelskich dzielnic chcą anulowania decyzji o zamknięciu stadionu, jaką PZPN nałożył na klub. Pod listem podpisało się 21 osób.
Chodzi o karę 3 tys. grzywny oraz konieczności rozegrania dwóch meczów bez udziału publiczności, którą na klub nałożył PZPN po listopadowym meczu 12 kolejki II ligi z Pelikanem Łowicz. Jeden z kibiców rzucił wówczas petardę na boisko, w wyniku czego jeden z asystentów sędziego doznał urazu kolana. Sprawca Marcin L. został zatrzymany przez policjantów i usłyszał już zarzuty.

- Chcemy w ten sposób stanąć w obronie interesów mieszkańców - Nie rozumiem, dlaczego przez wybryk jednej osoby karze się cały klub. Nie można zakazywać oglądania meczów wszystkim. To kara zbiorowa zabroniona przez konstytucję RP - mówi Paweł Rutkowski, przewodniczący rady dzielnicy Felin i zarazem pomysłodawca akcji

Do wzięcia udziału w akcji Rutkowski przekonał szefów rad i zarządów wszystkich dzielnic Lublina. Wśród osób, które podpisały się pod apelem, są m.in. Teresa Wojciechowska, Jerzy Piłat, Ryszard Milewski i Zofia Popiołek. - Pozostali zapewnili mnie, że również poprą mój pomysł - mówi.

W poniedziałek pismo ma trafić do Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Czy istnieje szansa, że zostanie rozpatrzone pozytywnie? - Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacja i tak naprawdę trudno powiedzieć, jakie konsekwencje będzie miał apel. Częściowe anulowanie kar czasem się zdarza, chciałbym, aby w tym przypadku decyzja była pozytywna. Pismo przekażemy do PZPN, który nałożył karę, i poczekamy na decyzję - mówi Marian Rapa, prezes LZPN.